Trzeci, długo oczekiwany, studyjny album zespołu Kombajn do zbierania kur po wioskach. Po wielu latach przygód, zmian w składzie, zmian w historii Świata,jak i wielu innych, mało istotnych rzeczy, w lutym 2011 roku zarejestrowany został materiał dedykowany na nową płytę Kombajnu do zbierania kur po wioskach.
Odpowiedź na pytanie o genezę nazwy leży gdzieś obok Świętego Graala, ale dlaczego "Karmelki i gruz"? Najbrzydsza strona polskich miast okraszona słodkością dzieciństwa, tak jak cukierki "Kamyki", które dostawaliśmy od babć - słodka polewa, a w środku okrutny orzech arachidowy, na którym o mały włos nie łamaliśmy sobie zębów. I tu objawia się jakby istota muzyki i tekstów. Kiedy brzydkie staje się ładne. Choć każdy utwór jest inny, materiał spaja brzmienie pełne noisu, brudu, wkurwionej perkusji , prostych melodii i zupełnie niepodobnych do wcześniejszych rozwiązań kompozycyjnych.
Spotkamy połączenie cyrkowej psychodeli Doorsów z totalnie popowymi refrenami, i nie przychodzi nam tu na myśl panna Spears, tylko raczej ten jego rock'n'rollowy sznyt. Abstrakt tekstów jest melodią samą w sobie - analizę zostawiamy Freudowi, a jakby chciał się ktoś trudzić, to można powiedzieć, że teksty są o skrajnych emocjach, przeciwieństwach, potrzebach i majakach w gorączce. To samo dzieje się w muzyce, wszystkie instrumenty przeplatają się i słychać, że to TEN zespół. Całość powstała na przestrzeni dwóch lat, a gdyby czas tworzenia zacieśnić sensu stricte to byłyby to pewnie dwa tygodnie - tanie dranie, tanie dranie, zgrane niesłychanie. Utworów jest dziesięć. Nagrania trwały również dwa tygodnie. W przecudnym studio pod wezwaniem Wieszcza, pod dyrekcją i czujnym uchem Macieja Cieślaka. Eksperymentalnie - na eksperymentalnym sprzęcie.Oczywiście analogowym.
Masteringiem zajął się Andrzej. Smolik. Czym zajął się Maciek Cieślak? Wtajemniczeni wiedzą najlepiej, ale nadmienić trzeba, że dograł czadową partię klawiszy. Natalia Fiedorczuk p....... więcej |