|
 |
|
|
|
CD :
39,90 zł |
| wysyłamy w ciągu: 24h |
| Nr katalogowy:
MW8792 |
|
format :
CD |
|
liczba nośników :
1 |
|
Opakowanie :
kartonowy ecopack |
|
|
 |
| nr |
wykonawca |
tytuł |
długość |
cena |
posłuchaj |
kup |
 |
| 1 |
Ken Vandermark
|
Lead Bird (for Peter Brotzmann) |
3:46 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 2 |
Ken Vandermark
|
Dekooning (portrait of Coleman Hawkins) |
5:16 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 3 |
Ken Vandermark
|
Steam Giraffe (portrait of Evan Parker) |
5:20 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 4 |
Ken Vandermark
|
Personal Tide (portrait of Anthony Braxton) |
5:03 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 5 |
Ken Vandermark
|
White Lemon (for Jimmy Giuffre) |
4:18 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 6 |
Ken Vandermark
|
The Pride Of Time (for Fred McDowell) |
6:17 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 7 |
Ken Vandermark
|
Burning Air (for John Carter) |
4:01 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 8 |
Ken Vandermark
|
Future Perfect (for Eric Dolphy) |
4:21 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 9 |
Ken Vandermark
|
Soul In The Sound (for Steve Lacy) |
3:51 |
2,99 zł
|
|
|
 |
| 10 |
Ken Vandermark
|
Looking Back (for Joe McPhee) |
4:52 |
2,99 zł
|
|
|
| poleć znajomemu |
|
| |
|
|
Ken Vandermark: bass clarinet, tenor sax, Bb clarinet |
"Druga, solowa płyta Kena Vandermarka, to tym razem nagranie koncertowe - zarejestrowane w końcu listopada 2010 roku w krakowskiej Alchemii. O ile pierwsza, zarejestrowana w studio (a częściowo i w domu Vandermarka) płyta "Furniture Music" robiła wrażenie trochę kolażu, a trochę szkicu, to materiał zebrany na "Mark in the Water" jest bardzo jednorodny. Cóż być może zadecydowała jedność miejsca i czasu, ale nie bez znaczenia jest i to, że obcujemy tutaj wyłącznie z improwizacji (chociaż w toku koncertu sięgał on po tematy Aylera i McPhee). Na pierwszym albumie bowiem obok kompozycji ("Would A Pround Man Rather Break than Bend" czy "(brüllt)") znalazły się także improwizacje dedykowane wielkim instrumentalistom ("Resistance" oraz "Horizontal Weight"); to tutaj mamy doczynienia tylko z magią chwili i inwencją muzyka. I chociaż Vandermark nie odchodzi od muzycznych, nie stara się jednak imitować brzmienia swoich mistrzów - a tak było na poprzednim albumie gdzie momentami brzmiał jak Evan Parker, a czasami jak Peter Brotzmann. Tutaj jest tylko sobą, nawet gdy tym wielkim mistrzom dedykuje swoje improwizacje. Vandermark starannie unika tutaj tematów i melodyki, ale muzyka ta nie ma także charakteru eksperymentalnego. Jest raczej swobodnym potokiem dźwięku wydobywanego z instrumentarium (klarnetu oraz tenorowego saksofonu) w bardzo klasyczny sposób (sonorystyki za wiele tu niema). I chociaż trudno momentami zachować skupienie i śledzić tok narracji chicagowskiego instrumentalisty polecam tę płytę bardzo. Ukazuje ona bowiem punkt, w którym muzyk obecnie się znajduje - chętniej sięgając po improwizacje niż komponowane tematy (prawdę mówiąc, od czasu Vandermark 5 nie pojawiło się nic nowego w jego kompozycjach). A że potrafi operować muzyczną formą i pamiętać o strukturze swojej muzyki, powracać można do tej płyty wielokroć i odkrywać kolejne jej dna."
autor: Marek Zając
|
|
|
|
|
|
|
|