Niezwykła grupa z Berlina, która zainicjowała zjawisko tzw. "Wohnzimmerszene". Elektronika, smyczki, śpiew. Elektroniczny "wunder-pop". Nie nadaje się do tańca, choć wielu tańczy. Jovanka von Willsdorf i Niels Lorenz uwielbiają mikroskopowy aspekt muzyki, dźwięk ma brzmieć tak, jak chce tego piosenka.
Wojt3k Kucharczyk (serpent.pl):
"ta płyta zasluguje na co najmniej esej. dla mnie nie jest to po prostu kolejna, świetna płyta z niemiec, ale płyta szczególna.
dwa lata temu przyjechał z wizytą po wieloletniej nieobecności w kraju mój stary kumpel adrian. jak to stary kumpel przywiózł ze sobą stosik płyt. jak każdy stosik płyt także ten był za mały, ale tym razem był wyjątkowo szczególny.
nie wiem, czy pamiętacie, że dwa lata temu płyty z niemiec, szczególnie te z niezależnych, niewielkich wywórni były w kraju polska w zasadzie nieosiągalne, czyli nieznane. no i ta bariera odwieczna języka, który w szkole był nam przedstawiany jako coś jawnie obraźliwego lub stosowanego w niesmacznych dowcipach.
wracając do stosu - pośród wielu, dzisiaj już klasycznych, elektronicznych pozycji była jedna, na pierwszy rzut oka dziwaczna, w śmiesznym digipaku z zamazanym zdjęciem gumowej laleczki mrużącej do nas oko, książeczka drukowana na tapetowym wzroku z pokoju dziecinnego z żabkami i innymi owadami. wszystkie tytuły po niemiecku. dobra, wkładamy do odtwarzacza. pierwszy kawałek - kompletnie zaszumiona, mikrotonalna kołysanka, wokal przejęła żabka? myszka? mrówka? tytuł wskazuje, że chyba aniołek. po półtorej minuty już cała uwaga zwrócona w strone tych dźwięków. za oknem była średnia wiosna, jakże pięknie wtedy to brzmiało. adrian mówi - "ten aniołek nazywa sie jovanka". coż za imię! robi się jeszcze piękniej. od drugiego kawałka słyszymy już głos prawdziwy, nieprzetworzony jovanki, ciągle jednak umieszczony gdzieś pomiędzy delikatną kobiecością a dojrzałą dziecięcością. każdy wrażliwy chłopak się przewróci. śpiew oczywiście po niemiecku, ....... more