Borko – doskonale przyjęty podczas wspólnej polskiej trasy z Mum – debiutancką płytą potwierdza, ze jest jednym z najciekawszych islandzkich artystów ostatnich lat. Trudno się zresztą dzwiwić bowiem muzycy MUM stanowią podstawową część składu formacji. Można śmiało stwierdzić że to ich drugi, ważny zespół.
Swoją muzykę opisują jako ghettotech / power pop / screamo. Zaś pytani o inspiracje wskazują na Erica Satie i Bruce'a Springsteena. Niektórzy powiedzą, że „Celebrating Life” to emotronica. Jak piszą o nich dziennikarze: „Łączą rock'n rollowy temperament, wrażliwosć folk i zamiłowanie do popowych melodii”. Liderem jest Bjorn Kristansson. Nagrywa dla teatru, filmu, pisze swoje małe arcydziełą. Najstarsze piosenki z płyty maja 6 lat. Tyle czasu Thomas Morr czekał, by móc je wydać.
Melancholia i automatyczne beaty. Repetycje i eksplozje. Te-ta-tet z laptopem i szaleńcze występy na żywo. Dziecięca miłosc do prog-rocka, szacun dla Jima O'Rourke i zamiłowanie do ciepłego analogowego soundu. Stoicka cierpliwość „Continental Love” i dramatyczne uniesienia „Hondo and Borko”.
„Inspiruja mnie fantastyczne islandzkie zespoły. Inspirują mnie dzieciaki w szkole. Insirują mnie dobrzy ludzie i ci źli. Historie pelne szczęścia i smutne opowieści.. Inspiruja mnie szalone afterparties. Inspiruje mnie żarcie. No i alkohol. Żarcie i alkohol są bardzo inspirujące” - mówi Bjorn.
Wydaje sie, że Borko wiele zawdzięcza, wielu ludziom, szczególnie tym z MUM.
Na „Celebrating life” zwraca ten dług z nawiązką. To nie tylko obowiązek dla fanów macierzystej formacji członków zespołu, ale także wszystkich złaknionych świetnych piosenek.