Dokładnie dwa lata po ukazaniu się debiutanckiego albumu „This Change Is Nice“ Sebastian Sturm prezentuje kolejna płytę, zatytułowaną „One Moment In Peace“. Znajduje się na niej dwanaście świeżych utworów, którym nie można odmówić dojrzałości i autentyczności. 29 letni artysta jest jednym z najmłodszych "rastuchów" na europejskiej scenie, ale na „One Moment In Peace“ nie doszukamy się raczej frazesów i banałów. Konsekwentnie rozwija swój styl i przywiązuje wielką wagę do szczerości w warstwie tekstowej. Muzyka Sebastiana nawiązuje lekko do marleyowskiej stylistyki, posiada sporo ciepłej energii i wzrusza - podobną filozofię w nagrywaniu ma np. Lenny Kravitz czy Amy Winehouse, a ich sukcesy dobitnie pokazują, iż uduchowione dźwięki mają się dziś dobrze. „One Moment in Peace“ pokazuje także rozwój Sebastiana w ciągu tych dwóch lat, a czytelnicy najważniejszego w Europie magazynu dotyczącego reggae "Riddim" okrzyknęli Sturm'a najlepszym debiutem 2007/2008. Francuska trasa koncertowa we francji wiosną 2008 r., na której Sebastian występował ze swoim zespołem, odniosła wielki sukces:
„Nie mogliśmy uwierzyć w tak ciepłe przyjęcie ze strony francuskich fanów. Ludzie tańczyli i krzyczeli od pierwszej do ostatniej minuty koncertu. I nie tylko duże koncerty w wielkich miastach, ale także kameralne w małych miejscowościach były fantastyczne" - mówił Sturm jeszcze przed ubiegłoroczną trasą po Niemczech, Francji i Tahiti.