Radek Dziubek (Antena Krzyku 5/2000):
"Ten amerykański band o dość dziwnej nazwie przygotował prawdziwą petardę dla miłośników gitarowego independent. W czasach, w których naprawdę trudno rozwinąć kreatywnie i inteligentnie gitarowego rocka, jedynym wyjściem z impasu wydaje się spojrzenie za siebie i oparcie na sprawdzonych i do dziś frapująco brzmiących wzorcach. Tak właśnie uczynili nasi bohaterowie. Stary, amerykański garażowy rock z tradycji The Stooges to dla chłopaków baza. Wyraźnie również słychać echa Sonic Youth z okresu "Goo", esencję Husker Du, wrażliwość Pixies a także dyskretne partie pianina wplecione między ciężkawe riffy gitar. Całość perfekcyjnie zagrana i zrealizowana. Dawno nie słyszałem tak dobrej, stricte gitarowej płyty. Szkoda tylko, że okładka kojarzy się raczej z goa-transowymi koszmarkami z Blue Room. Ale to na szczęście mało istotny fakt".