W 2000 roku nakładem Hut Recordings (Virgin/EMI) ukazał się pierwszy album szkockiego kwartetu Hobotalk, zatytułowany "Beauty In Madness". Album neo-folkowo-popowy, który zasłużył sobie na całą tą euforię w prasie muzycznej i był wtedy nawet wymieniany jako kandydat na nagrodę Mercury Music Prize. Ale czas wyrzucił to dzieło z pamięciu wielu, w 2002 roku kontrakt z Virgin został rozwiązany, a pociąg o nazwie "Quiet Is the New Loud", którego Hobotalk mogli być maszynistami, przemknął obok nich... Marc Pilley, wokalista i autor piosenek wykorzystał ten czas na dalekie podróże, napisanie kilka utworów dla innych wykonawców i na zbieranie pomysłów na nowy album. Ten ukazał się w końcu wiosną w Wielkiej Brytanii w małym niezależnym labelu, a na kontynencie wydał go właśnie specjalista w tej dziedzinie: Glitterhouse Records. Rewelacyjny, opisywany szeroko w prasie występ Hobotalk na tegorocznym festiwalu SXSW pokazał, że zespół oparł się przemijającym modom i tworzy coraz bardziej tylko dla siebie charakterystyczną muzykę.
Budżet jaki mieli do wykorzystania był o wiele mniejszy od tego przy poprzedniej płycie... Ale dla Hobotalk było to raczej wyzwanie niż ograniczenie. Opowiedzieć swoje życie w powieści to naprawdę sztuka , ale tylko nieliczni to potrafią. Marc Pilley na pewno.
Folkowe akcenty, lekkie zapożyczenia z Americany i post-country i świadomość siły zredukowanych piosenek popowych oraz promieniejący nad tym wszystkim głos Marca Pilleya to konstrukcja najnowszej płyty "Notes On Sunset". W rezultacie słyszymy czasem swingujące a czasem smutne lub też lekko eteryczne utwory, które nie tylko rozbudzają tęsknotę za czystym pięknem, ale nawet ją bezpośrednio spełniają.
Niezwykły głos Pilleya bywa porównywany z takimi sławami jak Tim Hardin czy młody David Crosby. Jednocześnie pobrzmiewają w nim poczucie opuszczenia i promyki nadziei. Nie wiadomo, jak on tego dokonuje. To wrażenie jest....... more