Ta płyta w wyjątkowy sposób podkreśla związek LTM z Factory. Nie jest to przekrój przez całość działań manchesterskiej wytwórni, a spojrzenie na przełomowy rok 1984. Martin Hannett odchodzi, rolę nadwornych producentów przejmują muzycy New Order pod szyldem Be Music. Niewiele wcześniej powstaje, na razie świecąca pustkami Hacienda. Mroczny post punk jest wypierany przez inspirowany nowojorską sceną taneczny avant pop. To wszystko widać jak na dłoni już od pierwszych minut płyty. Choć to raczej wydawnictwo dla garstki fanatyków lub miłośników tego właśnie wyselekcjonowanego okresu, to jest to płyta wyjątkowo ciekawa. To rodzaj historycznego dokumentu, który przybliża bogatą przeszłość Factory wraz z wydanym w tej samej serii albumem dotyczącym jej belgijskiego oddziału. Doskonale widać znaczenie New Order, zespołu będącego nie tylko oparciem finansowym wytwórni ale też wywierającego niezwykły wpływ na nowy styl oficyny. Charakterystyczne zabiegi realizatorskie, brzmienia znane z ich płyt obecne są w nagraniach innych. Co ważne, nie odbiera to większości nagrań z tej płyty oryginalności. Kompilacja zdaje się też okazją do prezentacji niezwykle ciekawych nagrań zespołów, którym udało się wydać jedynie single. Obok New Order, The Wake, Durutti Column, Section 25, Stockholm Monsters, Quando Quango i Kalimy pojawiają się tu Lavolta Lakota, Streetlife, Red Turns To, Abecedarians, Shark Vegas, Marcel King, 52nd Street i Simon Topping, opuszczający wtedy A Certain Ratio. Doskonałe uzupełnienie wydanego niedawno boxu Factory Records Comunications 1978-92.