Jak mogą przypuszczać wszyscy zaznajomieni z katalogiem LTM Foreign Press to kolejna zapomniana kapela z okolic Factory Records. Idąc dalej: nie będzie zaskoczeniem, że grupa wystartowała pod koniec lat 70., następnie grała nowofalowe piosenki na gruzach punkowego zespołu by pod koniec lat 80. zmienić styl na synth-pop. Nie dziwi też, że cały dorobek grupy udało się zabrać na zaledwie dwóch krążkach CD. Początkowo transowy post punk okraszony nieco histerycznymi wokalami, z nieco rockabilly'owym zacięciem, na późniejszych nagraniach zastępuje elegancki avantpop podlany syntezatorowym sosem. Wczesne wcielenie zespołu może kojarzyć się z Josef K, później brzmienie grupy się nieco rozmywa, by pod koniec zbliżyć się do obszarów zarezerwowanych w tamtym okresie dla Bowiego i Simple Minds. Raczej nie polecałbym tej płyty osobom, których zainteresowanie nową falą kończy się na Joy Division. Jednak ci, którzy zaliczyli już najbardziej oczywiste pozycje z postpunkowego repertuaru, na pewno nie będą żałować tej nowej znajomości. Foreign Press ogólnie niczym wielkim się nie wyróżniają, ale kiedy zagłębić się w ich muzykę zachwycają szczegółami takimi jak dubowe naleciałości w niektórych utworach, dziwne chórki w innych, świetne nieszablonowe melodie i wyjątkowo wyrównany jakościowo repertuar - mimo różnic stylistycznych. Zarówno wczesne nagrania jak i te późniejsze prezentują wyjątkowo wysoki poziom. Mnie urzekł zwłaszcza środkowy okres, w którym grupa zbliża się stylistycznie do grup pokroju Opposition i Chameleons nieco rozmyta melodyjna nowa fala pełna specyficznej energii, w której celują Brytyjczycy. Mirt M|I 2.09.