Jeśli wierzycie w cuda, to fakt, że ta płyta w końcu powstała jest zdecydowanie wydarzeniem wartym tego miana. Josh Graham długo dyskutował wraz z przedstawicielami labelu Latitudes na temat możliwości nagrania czegoś wraz ze swoją kapelą RED SPAROWES w ich serii wydawniczej. Sprawa została w końcu zamknięta i wynajęto studio na parę godzin podczas wizyty grupy w Londynie jesienią 2006 - z godziny na godzinę sprawa stawała jednak pod coraz większym znakiem zapytania - nieodbierane telefony i zdawkowe wiadomości doprowadziły do tego, że wszyscy myśleli o nadchodzącej pierwszej w całej historii Latitudes Sessions porażce w postaci potrzeby odwołania zaplanowanych nagrań. Nie tracąc jednak resztek optymizmu, oprócz Grahama wciągnięto do wspólnych obrad dotyczących sesji jego kolegę z zespołu - Grega Burnsa. Przyniosło to oczekiwany rezultat - już po chwili pełen zapału, tytułujący się mianem „The (Fallen) Black Deer” duet wkroczył do studia i zaczął improwizować nad własnym wyobrażeniem instrumentalnej ścieżki dźwiękowej do absolutnie kultowego horroru Stanleya Kubricka - LŚNIENIA, a dokładniej nad drugą połową arcydzieła, w której główny bohater filmu powoli odchodzi od swoich zmysłów i traci kontakt z otaczająca go rzeczywistością.
Jak powiedział Tony Sylvester odpowiedzialny za rozmowy z Grahamem i Burnsem: "Byłem pełen wątpliwości, czy dadzą sobie radę z takim wyzwaniem w ciągu jednego dnia pracy, skupieni na trwającej trasie koncertowej i bez jakiegokolwiek wcześniejszego przygotowania" - na szczęście jego obawy były bezzasadne, a rezultatem tych kilku pracowitych godzin jest soczysty krążek wypełniony po brzegi krystalicznie czystymi melodiami przeplatającymi się z niepokojącymi dronami idealnie współgrającymi z dźwięcznym łomotem, - efekt końcowy zaś nie daje nam żadnej wskazówki każącej myśleć, że całość została zrealizowana w niesamowitym pośpiechu i aurze niepewności. Całość jak zwykle limitowana jest do 1000 wytłoczonych sztuk w z....... more