Pierwsza wielka premiera 2010 r.! Zapowiedziane na styczeń ukazanie się drugiego albumu najbardziej oryginalnej grupy nowojorskiej pierwszej dekady XXI w. - co wykazały sumujące lata 2000 – 2009 ankiety – jest jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń początku nowego roku.
A świadczy o tym narastający od kilku miesięcy szum w blogosferze, dotyczący prób ustalenia tożsamości tajemniczej – i bardzo apetycznej - młodziutkiej blondynki w żółtej koszulce polo, której fotografia stała się najpierw elementem reklamy zapowiadającej wydanie nowego albumu grupy Vampire Weekend, a potem oficjalnie znalazła się na jego okładce. Tytuł płyty, „Contra”, można wyjaśnić na dwa sposoby: młodzieńczą fascynacją starą grą komputerową o tym tytule, a także – aluzją do rebeliantów z Nikaragui z lat 80. Wokalista VW Ezra Koenig w jednym z wywiadów mówi przecież wprost, że uważa się za dziecko tamtej dekady, a jeśli tak, to na pewno nieobce są mu również ówczesne sympatie grupy The Clash do ruchów rewolucyjnych i kulturowych przemian Ameryki Środkowej, tak dobitnie uchwyconych na trzypłytowym albumie „Sandinista”. Echa flirtu The Clash z rytmami Jamajki słychać zresztą wyraźnie w jednym z najlepszych utworów na „Contra” - „Diplomat's Song”. Jednak muzyka Vampire Weekend to w głównej mierze bardzo świeżo brzmiąca, pełna ciepła i radości fuzja indierocka oraz melodii i rytmów rodem z Soweto. Tu także kłaniają się lata 80., kiedy to fala protestów na Zachodzie przeciw apartheidowi w RPA i za uwolnieniem z więzienia Nelsona Mandeli osiągnęła punkt kulminacyjny, a niezależne firmy płytowe chętnie i często wydawały składanki z nagraniami muzyki popularnej z Południowej Afryki.
W przeciwieństwie do czcigodnych stylistów pokroju Petera Gabriela czy Stinga, inkorporujących do swojej wizji rocka elementy muzyki świata, także i Afryki czy Karaibów, twórczość Vampire Weekend wyróżnia się prostotą, komunikat....... more