Pierwszy singiel 'Ooh La La' z najnowszego albumu Goldfrapp „ Supernature” to typowe namiętne Goldfrapp, pulsujące, wyrafinowane, tętniące glam-popową energią z Alison, która nawiązuje tu do powściągliwego wokalu słynnego Marca Bolana.
"To dekadenckie u-la-la," słusznie zauważa Alison. "Od początku interesowały nas złożone partie wokalu i wokal w stylu lat siedemdziesiątych, z echem i wyraźną perkusją. Uwielbiam ówczesną teatralność, te lekko złośliwe, nonszalanckie grymasy. A Marc Bolan zawsze w tym celował. Podobnie jak Marlene Dietrich. Sexy, nostalgiczna, tajemnicza." Teledysk do 'Ooh La La', jak można się było spodziewać, to niewiarygodna, kipiąca namiętnością jazda. "Glamowa fantazja," twierdzi Alison, "z bogatą postprodukcją i fantazyjną grafiką. Rozpustnica schodzi na złą drogę. Złamane serce i spieprzaj."
Rok 2004 utwierdził reputację Goldfrapp jako niezwykle ciekawego pod względem wizualnym zespołu koncertowego, co jednocześnie zadało ostatecznie kłam błędnemu przekonaniu, iż muzyka ta jest dziełem jakichś speców, złotych rączek zamkniętych w ciasnym laboratorium. "Nie jesteśmy zespołem studyjnym," zapewnia Alison, "jesteśmy działającym duetem."
Goldfrapp są również wiernymi wyznawcami sztuki Spektaklu, którzy podczas swoich koncertów zalewają scenę roznegliżowanymi artystkami rodem z kabaretu czy wyżej wspomnianymi tancerzami noszącymi końskie głowy. "Strasznie podoba mi się, że mam tyle swobody, że mogę zapraszać innych ludzi na scenę," stwierdza Alison, "ale zawsze trochę mi szkoda, że nie mogę patrzeć na latające po scenie cycki, ponieważ zawsze odbywa się to za moimi plecami. Zawsze wyobrażam sobie jak kręcą się w kółko i nie mam pojęcia jak to tak naprawdę wygląda. Strasznie mi się to podoba. W zeszłym roku najlepszy koncert zagraliśmy bez dwóch zdań w Glastonbury, które jest już swego rodzaju instytucją w Anglii. Koncert naprawdę się udał, zwłaszcza w blasku zachodzącego słońca. Wyst....... more