muzycy:
Chris Lightcap: bass
Angelica Sanchez: piano
Chad Taylor: drums
Editor's info:
The debut album by Chad Taylor's New York-based trio, including pianist Angelica Sanchez and bassist Chris Lightcap. Taylor's recent experiences encompass the most fruitful of jazz and indie rock's intersections, finding him with everyone from Spiritual Unity to Iron and Wine, but this trio session sees him returning to his acoustic roots. Both Sanchez and Lightcap contribute compositions to Circle Down, but the majority are Taylor's. The music is far removed from his work with the various groups comprising the Chicago Underground aggregate, much of it being quite delicate and transparent.
JazzAbout.pl; 2011-01
"Chad Taylor to jeden z nabardziej rozchwytywanych chicagowskich perkusistów. Członek zespołów Freda Andersona i Roba Mazurka (Chicago Underground Duo, Trio, Orchestra), nader często nagrywa z muzykami sceny nowojorskiej - co w Stanach wcale nie jest takie częste. I właśnie z muzykami ze wschodniego wybrzeża stworzył trio, które jest jego pierwszym autorskim projektem. Angelica Sanchez, chociaż urodzona w Arizonie, artystycznie związana jest z Nowym Jorkiem. Prywatnie - żona Tony'ego Malaby'ego, od końca ubiegłego wieku jest cenionym muzykiem sesyjnym, chociaż w Europie nie ma jeszcze takiej marki jak po drugiej stronie Atlantyku. Chris Lightcap natomiast to od lat jeden z niezwykle cenionych sidemanów regularnie nagrywający i koncertujący u boku Craiga Taborna, Geralda Cleavera, Tony'ego Malaby'ego, Andrew D'Angelo, Roya Capbella czy Joe Morrisa i Roba Browna. Trio naprawdę dobrane. Słuchając tej płyty wcale nie dziwi mnie iż nie podpisano jej "Chad Taylor Trio" - każdy z muzyków zdaje się współtworzyć muzykę zespołu na równych prawach (kompozycje także wyszły spod pora całej trójki) chociaż bez wątpienia to Taylor ma tu głos decydujący. Stąd też taki, a nie inny charakter muzyki - zmienny rytmicznie i wciąż zaskakujący. To muzyka ciągłej przemiany w której trudno odnaleźć granicę między tym co zapisane, a czystą improwizacją. Mimo, że emocje niemal cały czas są tu pod kontrolą. Polecam płytę zwłaszcza tym, którzy dosyć już mają pseudo kreatywnej i pseudoimprowizowanej, wyestetyzownej pianistyki tak charakterystycznej dla Skandynawów. Nie zawiodą się. Na pewno."
autor: Marek Zając