Delikatne, pełne sielankowej słodyczy melodie, wyrafinowane harmonie wokalne oraz kameralne brzmienie, podkreślone miejscami dźwiękami sekcji smyczków czy fortepianu, przywołują ducha tradycji Briana Wilsona i Beach Boysów, Paula McCartneya i Beatlesów, Vana Morrisona, formacji Crosby, Stills, Nash & Young (z naciskiem na Neila Younga i zrealizowany z jego prominentnym udziałem klasyczny album CSN&Y „Déja Vu” z 1970 r.) oraz pełnych elegancji, nastrojowych piosenek Burta Bacharacha. Irlandzki kwartet HAL – założony przez doskonale zgranych głosowo braci Allenów, gitarzystę Dave’a i basistę Paula – na swym debiutanckim albumie zgrabnie przerzuca pomost między złotą epoką popu z przełomu lat 60. i 70., a tym odłamem współczesnej muzyki pop-rockowej, która stawia na słuchaczy preferujących muzykę refleksyjną i romantyczną o balladowym charakterze. Bywa ona czasami subtelnie podszyta soulem („Don’t Come Running”), czasami country („Satisfied” oraz „Worry About The Wind”, napisany w hołdzie Rickowi Danko z niezapomnianego The Band), w jednym zaś szczególnym momencie przybiera formę miniaturowego musicalu („My Eyes Are Sore”). Żywy, będący zdecydowanym ukłonem w stronę przeżywającego wielki comeback Briana Wilsona, utwór „Play The Hits” już zdążył stać się przebojem na Wyspach Brytyjskich, zaś wspólne występy i trasy koncertowe z takimi znakomitościami nowego rocka, jak The Doves, Delays, The Thrills i Starsailor sprawiły, że o zespole HAL sporo się dziś mówi i pisze. Kolejna wielka nadzieja irlandzkiego rocka? Bez wątpienia.