Dzięki takim artystom, jak Theophilus London nowojorski Brooklyn kojarzy się nie tylko z oprychami spod ciemnej gwiazdy, lecz również z wysokiej jakości muzyką. Dodajmy jedną ważną rzecz - muzyką opartą wprawdzie na rapie, lecz zawierającą wiele innych elementów.
Theophilus urodził się co prawda w Trynidadzie, lecz od dziecka mieszkał w Nowym Jorku i to miasto, a konkretnie ciesząca się niekoniecznie dobrą sławą dzielnica Brooklyn, ukształtowała jego charakter. Zresztą, dojrzewanie w niełatwych warunkach, narkotyki, seks i jego konsekwencje, miłość, utrata kogoś bliskiego, są tematami często pojawiającymi się na krążku artysty. Hip-hop Theophilusa raczej ucieka od mainstreamu, aczkolwiek nie brakuje na albumie świetnych refrenów, podkładów i melodii, zaś jednym z producentów był sam David Sitek z TV On The Radio. Wśród gości znajdziemy Sarę Quin z duteu Tegan And Sara i Holly Mirandę. Warto po dzieło sięgnąć, bo London nie tylko czerpie z czarnej muzyki. Raper przyznaje się do inspiracji choćby Kraftwerk i The Smiths. Albo warto zasugerować się słowami krytyków, którzy nie szczędzą pochwał Theophilusowi. Magazyn "Alternative Press" napisał: "This is some shit that's ahead of it's time". Tłumaczyć chyba nie trzeba?