Metal core w zasadzie dokonał żywota, groove metal też raczej w odwrocie, a Lamb Of God łączący te stylistyki trzyma się świetnie! I nic nie zwiastuje kryzysu. Po przesłuchaniu siódmego krążka kapeli z Wirginii po prostu nie można mieć innego zdania. Lamb Of God to tytani pracy. Ich wielka pozycja w świecie metalu nie wzięła się znikąd. Po wydaniu w 2009 roku bardzo udanego albumu "Wrath" (nominacja do Grammy) kwintet z Richmond objechał z koncertami niemal cały świat (grali między innymi przed Metallicą), docierając także do Polski. W końcu po zaszczytach przyszła pora na napisanie i nagranie nowych kompozycji. Znów zaprosili do współpracy Josha Wilbura (m.in. Avenged Sevenfold). Z nim w studiach w Richmond oraz w Nowym Jorku zarejestrowali 14 piosenek na "Resolution".Lamb Of God poszedł nieco dalej niż wcześniej. Postawił wyzwanie sobie, a także odbiorcom swojej muzyki. Liderom nowej fali amerykańskiego metalu nie zdarzają się poważne wpadki. A "Resolution" to na pewno nie jest wpadka, lecz bardzo przemyślanie postawiony krok przez doświadczonych artystów. Których po raz kolejny w przygotowywaniu oprawy graficznej wsparł niezawodny Ken Adams. Lamb Of God jako pierwszy ujawnili z albumu kawałek "Ghost Walking". Już wiadomo, że trasa promująca "Resolution" potrwa dwa lata. Trzymajmy kciuki, aby Amerykanie ponownie zagrali w Polsce! Na żywo są znacznie lepsi niż na płytach.