Podróżowanie do nowych wymiarów to z pewnością atrakcyjna perspektywa, jednak czasami najbardziej wzruszającymi doświadczeniami w życiu są te, które przydarzają się każdego dnia.
Nocne spacery przez miasto. Wpatrywanie się w płynące chmury. Leżenie na wodzie samemu w basenie. Używanie narkotyków i seksu jako łatwej ucieczki. Transcendencję można osiągnąć ograniczonymi środkami. Aby do tego dojść, Lemonade potrzebowało lat, które upłynęły im: Callan Clendenin (wokal), Ben Steidel (syntezatory, bas) i Alex Pasternak (perkusja, programowanie) na tworzeniu nowego albumu. Założony w San Francisco Lemonade, początkowo wybierał się w instynktowne, psychodeliczne i tropikalne rave'owe podróże, które pociągały dziesiątki innych grup (jak Liquid Liquid, Sons of a Loop Da Loop Era, Digital Mystikz). Jednak nie brzmieli jak żaden z nich. Ich wczesne koncerty były jak z innego świata, były wręcz halucynogennym doznaniami. Ich fenomen zintensyfikował się, gdy w 2008 roku wydali debiutancki album Lemonade i przenieśli się do Nowego Jorku. W większości improwizowana, ekstatyczna kolekcja „czystego, zręcznego, hedonistycznego popu" (jak określiła ich muzykę Mary Anne Hobbs z Radio 1) zbierała pochwały zarówno wśród zwolenników indie jak i tanecznej społeczności.
Pitchfork napisał: Barwnie oddaje pierwsze uczucie zatracenia się w tłumie, w stroboskopowym śnie na jawie, gdzie wspólny akt tańca balansuje pomiędzy wyzwoleniem a dezorientacją. Rok 2010 przyniósł kolejne wydawnictwo Lemonade. Na Pure Moods próbowali przenieść swój schizofreniczny gust w popowe rejony. Łącząc pokręcony oldschoolowy rave, R&B i grime, z różnymi światowymi rytmami, dodając do tej listy wiele innych stylów. Dla zespołu płyta była ważnym krokiem, który dopiero zaczynał poznawać siłę emocjonalnego oddziaływania popowych piosenek. Teraz, ponad dwa lata później, transformacja się dokonała. Czego dowodem jest Diver, pokazujący, że dziś Lemonade bardziej skupia się na dotarciu do serca,....... more