This third full-length recording by Mt. Zion finds the band continuing to work as a six-piece, with various guests on drums & a couple dozen folks on choral duty. The core personnel remains Efrim (guitar, piano, tapes, effects, vocals), Thierry (bass), Sophie (violin), Beckie (cello), Ian (guitar) & Jessica (violin).
While the band's previous album, Born Into Trouble As The Sparks Fly Upward (cst018), was recorded immediately after a European tour and went to tape largely unadorned, the new record was sketched in rehearsals through the fall of 2002 & then extensively arranged in studio at the hotel2tango. The result is four long pieces, each in two or more sections, all featuring group &/or lead vocals. Efrim's increased vocal presence is the most obvious evolution from past efforts, yielding the most direct articulation of themes & emotions that have run throughout his work with Mt. Zion & godspeed you! black emperor. Long instrumental passages remain however, marked by the most compositionally deliberate, complex & precise writing the band has set to tape thus far. Dense layers of strings collide, blend & differentiate against a backdrop of ragged repeating guitar figures & noise treatments.
The amateur choir assembled for the 'fasola' sing-along on the opening track sets the tone for an exuberant community-rallying protest music that constitutes the spiritual foundation of the record. Destruction of communities (foreign & local) are lamented & eulogised in the following tracks, culminating in the album closer: an ode to the unzoned terrain surrounding the railyards adjacent to the neighbourhood where the band, along with many other Montreal musicians & artists, have lived since the early 1990s. This land is now being swallowed up by big box & condo development.
"This is Our Punk-Rock,"... addresses head-on the local/universal demise of uncontrolled and unregulated urban ....... more
Silver Mt. Zion to grupa prowadzona przez założyciela godspeed you black emperor! gitarzystę Efrima oraz dwoje innych członków Godspeed: Sophie i Thierry.
Zespół powstał, by w mniejszym gronie kontunuować to, co muzycy robią w ramach najbardziej znanego z ich projektów, czyli GYBE!.Pozwala im to w jakiś sposób uniknąc ograniczeń, jakie narzuca komponowanie i muzykowanie z dziewięcioma współpracownikami.
Efrim chciał także po prostu zrealizować parę własnych pomysłów muzycznych, które niekoniecznie dobrze wypadłyby w jego macierzystej grupie.
Rafał Księżyk (Antena Krzyku 2/2003):
Sam jestem zaskoczony, ale to pierwsza płyta z kręgu montrealskich anarchio-squatersów, która poważnie mnie oczarowała… Doceniam zaangażowanie i wkład Godspeed Your Black Emperor!, ale ich muzyka zawsze wydawała mi się nudnawa i przesadnie patetyczna. A już ich kameralistyczny satelita, The Silver Mt. Zion ze swą sekcją smyków kojarzyła mi się niebezpiecznie z cała tą marzycielską watachą kryptopinkfloydowatych mazgaji z Sigur Ros czy Radiohead. Tym większe i milsze zaskoczenie. Mt. Zion wreszcie zabrzmiał tak konkretnie, jakby tego oczekiwać sądząc po zaangażowaniu grupy. Album podejmuje temat wyniszczania lokalnych społeczności w dobie globalnego kapitalizmu. Nie tylko samo przesłanie muzyki, ale i jej metoda odnoszą się do tego problemu. Oto bazowy sekstet Mt. Zion wystepuje wsparty przez kilkunastu przyjaciół, którzy zawiązali amatorski chór, wspomagają zespół wokalnie i grając na instrumentach perkusyjnych. Przypomina to motyw z brytyjskiego kina społecznego, ale efekt kooperacji tej naturszczykowskiej wspólnoty jest wspaniały. Muzyka Mt. Zion nie wytraciła do końca patosu, ale oczyściła się z banalnie lirycznych smętków prog rocka, na rzecz surowszych klimatów folkowo-etnicznych. Ich rozwlekłe kompozycje, nagle stały się lotne przybierając formułę ludycznych, rebelianckich hymnów. Doszło do wspaniałej reorganizacji ekspresji....... more