'...Matthew Shipp niczym kameleon ukazuje swe kolejne oblicze. Tym razem jawi się jako solista wykonujący dziewięć cudzych kompozycji. Znajdują się wśród nich utwory znane i często wykonywane przez artystów z kręgu jazzu, gospel, a nawet muzyki pop. Tym większą zasługą pianisty jest przedstawienie oryginalnych interpretacji ogranych zdawałoby się piosenek. Wiele utworów zostało przez Shippa przenicowanych, wręcz zdekonstruowanych, ale mimo tego wciąż czuć ich ducha. Znakomite opanowanie instrumentu oraz często niekonwencjonalne podejście do tematów pozwoliło na stworzenie płyty, do słuchania której wielokrotnie chce się wracać. Nie jest to pierwsza płyta solowa Shippa, jest więc możliwość sprawdzenia, jak bardzo na przestrzeni kilku ostatnich lat rozwinęł się jego kunszt. I przy okazji: to nie jest jedyna perła w katalogu tej wytwórni...' [TK]