Mroczniej, ambitniej, koncepcyjnie. Tak jest na trzeciej płycie Sylosis. I jak zwykle w muzyce Anglików z pomieszaniem thrash, death metalu, elementów progresywnych i metalcore'owych. "Monolith" to trzecia płyta Sylosis. Zarejestrowana została w Walii, w legendarnych Monnow Valley Studios, w których swoje dzieła nagrywały takie legendy jak Black Sabbath, Judas Priest czy Rush. Josh Middleton (śpiew, gitary), Alex Bailey (gitary), Carl Parnell (gitara basowa) i Rob Callard (perkusja) poszli jeszcze dalej niż na doskonale przyjętym drugim krążku "Edge Of The Earth" z 2011 roku. Do mieszanki thrash/death/progres/metalcore dołożyli mroczny klimat, a 11 piosenek spięli w jedną opowieść. Opowieść mroczną, w której mamy fragmenty inspirowane mitologią grecką. Konkretnie mitem o Orfeuszu i Eurydyce. Ale starożytne nawiązania nie są poczynione w oderwaniu od teraźniejszości. Josh Middleton wyjaśnia to następująco: "Dominującym tematem na płycie jest tak naprawdę zaakceptowanie siebie takim, jakim się jest. A nie zawsze jest się przecież miłym. Może brzmi to trochę trywialnie, lecz każdy z nas ma ciemną stronę, bywa samolubny, nieszczery, lubi manipulować innymi". Album wyprodukował Romesh Dodangoda, zaś zmiksował Jens Bogren (m.in. Opeth).