W styczniu 2013 r. ku zaskoczeniu całego świata David Bowie ogłosił wydanie nowej płyty studyjnej. Nagrywany w tajemnicy krążek 'The Next Day' powstawał od sierpnia ub. r. z dala od ciekawskich mediów, bez ciśnienia towarzyszącemu oczekiwaniu na nowy materiał ‘żywej legendy’. Brytyjski The Guardian najlepiej podsumował euforię światowych mediów na tę wiadomość: "David Bowie uczynił THE NEXT DAY najważniejszą płytą 2013 nie robiąc praktycznie nic - poza jej nagraniem".
Ostatnie lata medialną ciszę wokół Bowiego co i rusz przerywały plotki, spekulacje i pobożne życzenia. Jednak David jest artystą, który tworzy i występuje tylko wtedy, kiedy tego chce. Gdy ma coś do powiedzenia, a nie do sprzedania. Dziś wyraźnie ma nam wiele do powiedzenia. Jak choćby w wybranym do promocji albumu singlu „Where Are We Now?”. Napisany przez Bowiego i wyprodukowany przez wieloletniego współpracownika Tony’ego Visconti w Nowym Jorku, tekstowo nawiązuje do czasów, kiedy Bowie mieszkał w Berlinie. Piosence towarzyszy demoniczny klip w reżyserii Tony’ego Ourslera, w którym David ogląda zdjęcia warsztatu samochodowego nad berlińskim mieszkaniem, które kiedyś wynajmował, śledzi surowe ujęcia miasta, podczas gdy w tle unosi się pytanie ‘gdzie teraz jesteśmy?’.
Album „The Next Day” ukaże się w wersji standardowej (14 utworów), deluxe (17 utworów) i na podwójnym winylu z dodatkowym krążkiem CD (17 utworów).