Zatytułowany po prostu Jamie Lidell album, jest esencją dźwiękowej postawy Lidella, prezentującej zupełnie inne podejście niż na pełnym różnego rodzaju kolaboracji albumie Compass z 2010 roku.
Te jedenaście utworów potwierdza jego zdolność do sprostania wymogom, jakie stawiane są człowiekowi, tworzącego muzykę przy pomocy maszyn. Ten album został zarejestrowany i zmiksowany w nowo wybudowanym studiu Lidella, w jego nowym domu w Nashville, będącym ostatnim przystankiem na drodze niespokojnej podróży, która wiodła go z serca Anglii (miejsca jego narodzin), przez muzyczne gniazda rozpusty, jakimi są Berlin i Nowy Jork.
Od czasu gdy ukazał się album Compass - przez The Times nazwany po prostu „wspaniałym" i ocenianym na cztery gwiazdki przez Mojo, Metro, Q oraz wielu innych - Lidell przemierzał glob wzmacniając swoją reputację jednego z najbardziej innowacyjnych, ekscytujących i nieustannie ewoluujących artystów występujących na żywo. W końcu jednak znalazł czas, na komponowanie, nagrywanie i zmiksowanie swojego nowego dzieła, w swojej nowej południowej bazie. Oprócz solowych albumów, które przyniosły takie single jak Multiply, Another Day i Little Bit Of Feel Good, Lidell publikował muzykę pod szyldem Super Collider, tworzoną we współpracy z producentem Cristianem Vogelem, a także wspierał wielu cenionych artystów, jak Simian Mobile Disco, Becka (zarówno na płycie, jak i w programie Nigel Godrich's From The Basement) czy Chrisa Taylora z Grizzly Bear.