Early this year remarkable reviews began to appear in the British music press for the latest sensations to come out of Scandinavia. There was a difference to many of the other acts earning Norway its reputation at the time, though. Jaga Jazzist is what can only be described as a supergroup. The ten members of the band are also active participants in, Kim Hiorthoy's group, Bobby Hughes Experience, Bugges Wesseltoft, Motorpsycho, Big Bang, Euroboys, Jazzkammer, Biosphere, Supersilent, Alog and Lasse Marhaug, covering every type of music from electronica, nu-jazz and rock. Jaga Jazzist are well known in Norway for contributing to almost every quality Norwegian record released in recent times.
The comparisons reached for by the press were as broad as they get - from Talk Talk, Soft Machine, Eric Satie, John Coltrane and Don Cherry to acts like Aphex Twin, Stereolab, Squarepusher, Isotope 217 and Tortoise. This range sums up the breadth and originality of the group's sound. Jaga Jazzist are indeed a musical one off who?s arsenal includes trumpets, trombone, electric guitar, bass, tuba, two bass clarinets, Fender Rhodes and vibraphone, and it is the mixture of these instruments with a sometimes harsh electronic edge that really makes the music stand out. It is melodic, delicate and subtle but a million miles from wallpaper music. It is music that demands and rewards attention, further proof that you don't have to shout to avoid being lazy chill-out-by-numbers.
The group came to the attention of Ninja Tune who will be releasing their work outside of Norway from now on and while "A Livingroom Hush" garnered critical acclaim , its distribution was patchy. Hence, this re- release, complete with the very odd but very wonderful Monty-Python-on-safari promo video from "Animal Chin". It's a journey into sounds and moods that manages to sound both classic and contemporary and is an oasis to anyone interest....... more
Światowa reedycja materiału wydanego w 2001 roku przez norweski oddział Warnera. 10 –osobowy zespół z Oslo to kolejna z jakże licznych formacji, które w aurze "nowych brzmień" proponują powrót do jazz rocka lat 70. O tyle ciekawie, iż tym razem obyło się bez powielania szablonów podsłuchanych na płytach Davisa i Hancocka. Od pierwszych dźwięków słychać za to odniesienia do unikalnej formuły psychodelicznego fusion wykreowanego w Wielkiej Brytanii przez takie zespoły jak Soft Machine, Nucleus czy Hatfield & The North. Dość majestatyczne, ale wijące się z kapryśnie, leniwie wznoszące harmonie dęciaków są na pierwszym planie. Oprawiają je kosmiczne smaczki Rhodesa, nowoelektroniczne ozdobniki, a niekiedy ostro cięty, pokręcony breakbeat i troszkę koktajlowego bujania wnoszonego przez wibrafon. Muzyka miła dla ucha, pogodna i zgrabnie aranżowana, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, iż wspomniane zespoły z lat 70. były o wiele ciekawsze – u nich była wyprawa w nieznane, tu jej odkurzony nerw służy dźwiękowemu designerstwu. Jeśli komuś podobało się Cinematic Orchestra, nie będzie zawiedziony, lepiej jednak pogrzebać w archiwaliach.
Rafał Księżyk (Aktivist / Antena Krzyku)
Obok Homelife odbudująca dobrą formę Ninja Tune ma kolejnych wykonawców z pogranicza jazzu i elektroniki". Dziesięcioosobowy (!) Jaga Jazzist z Norwegii nagrał na początek współpracy z Ninja Tune przeuroczy zestaw instrumentalnych kompozycji, pełny retrospektywnych spojrzeń na jazz-rock lat 70-tych, w dobrym smaku splatający tradycję ze współczesną techniką studyjną. Świetne partie dęciaków, budowanie nastroju niczym w Cinematic Orchestra, ale większa lekkość podejścia do jazzu. Może za sprawą zadawnionej sympatii do takich zespołów jak Soft Machine czy National Health natychmiast polubiłem tę płytę. To jeden z ciekawszych albumów, jakie wpadły w moje ręce w tym roku.