Pomyśl o Tom Tom Club, Love, czy wczesnym The Cure, dodaj do tego odrobinę japońskiego awantpopu i będziesz blisko tego co oferuje Enon na swej drugiej płycie. Po rewelacyjnym przyjęciu pierwszego długograja, niekończących się trasach koncertowych, setkach wywiadów, teledysku prezentowanym we wszystkich bodaj telewizjach świata Enon powraca ze swoja wizją muzyki pop. W czasach gdy Yeah Yeah Yeahs czy The Rapture święcą tryumfy Enon ustawia poprzeczkę tak wysoko, że żadna z sezonowych gwiazdek nie jest w stanie im zaszkodzić.
"(...) 'Hocus Pocus' to porcja trzynastu piosenek zdecydowanie dryfujących w kierunku - przepraszam za idiotyczny termin - ambitnego popu. Nic innego wymyślić bowiem nie mogę, zaś chodzi mi po prostu o muzykę przebojową i łatwo wpadającą w ucho, tudzież nie pozbawioną przy tym umiarkowanych ambicji artystycznych. Doskonałymi przykładami na to są chociażby takie kompozycje, jak: "Murder Sounds", czy "Storm The Gates". W pierwszej z nich popowa melodia doskonale splata się z tanecznym beatem, syntezatorowymi świstami w tle i doskonale wyważonymi damsko męskimi wokalizami. W drugiej, nieco beatlesowska w klimacie nowego milenium. Zresztą każdy kawałek to brzmieniowo perełka czy to będzie singlowy "Starcastic", zdecydowanie najbardziej rockowy w tym zestawi utwór "The Power Of Yawning", czy spinający całość tytułowy walczyk "Hocus Pocus".
Enon ma styl, szyk, sznyt i klasę. Poza tym ich piosenki są absolutnie urocze i wpadające w ucho. Właśnie dlatego "Hocus Pocus" jest dla mnie obok debiutanckiego krążka TV On The Radio, najlepszą popową płytą ostatnich miesięcy...." (Wojtek Kozielski, Antena Krzyku 1/2004)