muzycy:
Lage Lund: Guitar
Ben Street: Bass
Bill Stewart: Drums
Editor's info:
Along with label mates Mike Moreno and Adam Rogers, guitarist Lage Lund is one of the most distinctive guitarists on the current scene. His previous three Criss Cross dates have established his credentials as an up and coming talent of great promise.
For his latest effort, he brings back to the fold his close associates Ben Street on bass and Bill Stewart on drums, both heard on Lund's previous sets, Foolhardy (Criss 1360) and Unlikely Stories (Criss 1321).
The difference this time is that he forgoes the piano accompaniment for a bare bones trio approach that is quite refreshing and a further step forward.
The mix includes a few originals and a nicely chosen selection of standards, including the iconic Bobby Hutcherson piece Isn't This My Sound Around Me.
"Wraz z dwoma innymi muzykami nagrywającymi dla holenderskiej oficyny Criss Cross - Mikiem Moreno oraz Adamem Rogersem - jest Lage Lund uznawany za jednego z najlepszych jazzowych gitarzystów współcześnie. Oczywiście tych, dla których post-bop jest orientacyjnym punktem na mapie jazzowej tradycji. Jego poprzednie zdawały się potwierdzać tę opinie, ale nie sprawiły jednak że jest on postrzegany jako wszechstronny muzyk o ukształtowanej muzycznej wizji, posługujący się własnym muzycznym językiem.
Teraz jednak, za sprawą swojej najnowszej płyty - nagranej w trio wraz z basistą Benem Streetem i perkusistą Billem Stewartem ma szansę je zmienić. Co nowego przynosi jego najnowsza produkcja? Repertuar wybrany został podobnie jak na poprzednie albumy - oprócz kilku - dodajmy znakomitych - kompozycji lidera znajdują się tu jazzowe standardy i kilka znakomitych kompozycji muzyków wciąż jeszcze aktywnych na jazzowej scenie (Bobby Hutcherson), albo też zmarłych całkiem niedawno (Kenny Kirkland). Co ważne jednak - wszystkie one układają się w spójną, zwartą i nieprzegadaną całość. Nie znaczy to jednak, że muzycy nie mają przestrzeni by po prostu sobie pograć. I tu dochodzimy do sedna zmiany w muzyce Lunda - wcześniejsze albumy nagrywany były w kwartecie z fortepianem, a całość najczęściej oparta była na dialogu dwóch instrumentów harmonicznych. Teraz, gdy tego nie ma, możemy w końcu zobaczyć kunszt i maestrię Lunda w pełnym świetle. I sprawdza się to znakomicie, niczym Jim Hall w najlepszych latach grania. Znakomity album, po który trzeba sięgnąć koniecznie!"
autor: Józef Paprocki