Debiutancka epka grupy Fertile Hump, w której udzielają się muzycy znani z zespołów The Stubs i Test Prints. W sprzedaży dostępna jest też wersja kasetowa wydana przez Long Walk Records.
Jak sami piszą, zaczęło się i trwa w kuchni. Rodzice i znajomi mówią, że są świetni i Fertile Hump w to wierzą. Sąsiedzi ich nienawidzą. Dużo się kłócą i chyba są alkoholikami.
- Nie było momentu, w którym cokolwiek postanowiłem - tłumaczy genezę powstania zespołu gitarzysta i wokalista Tomek Szkiela (The Stubs). - Mieszkamy z Magdą razem. Wieczorami gramy i śpiewamy jakieś pierdoły razem. To o czym tu mówimy jest wynikiem takich właśnie wieczorków. Kiedy okazało się, że Instant Classic i Long Walk chcą to wydać doszliśmy do słusznego wniosku, że perkusja sama się nie zagra, więc poprosiliśmy Maćka, żeby nam akompaniował. Maciek to fantastyczny człowiek. Nie jesteśmy jego godni.
Płyta, zatytułowana po prostu "EP", zawiera cztery piosenki plasujące się gdzieś pomiędzy surowym, garażowym bluesem, a bardziej rockową estetyką spod znaku Jacka White'a. - To w jakiejś mierze odbicie różnych perypetii - tłumaczy odpowiadająca za partie wokalne Magda. - Może nie jest to spowiedź, ale na pewno jakiś komentarz do żałosnej prozy naszego życia.
Pocieszające jest to, że Fertile Hump raczej nie jest jednorazowym wyskokiem. - W naszym wieku opcja "na 50 lat" oznacza "do końca życia". Ale nie no, jak najbardziej chcemy grać, nowe kawałki się robią, koncerty się planują, więc na pewno tak szybko się nas nie pozbędziecie. Ja nie wiem, ja jestem tu od robienia pompek - tłumaczy perkusista Maciek (Test Prints).