Editor's info:
A Rise In The Road, the Yellowjackets’ second Mack Avenue Records offering, is indeed an appropriate title for a time-honored jazz ensemble that has never been fearful of facing newer musical horizons, not to mention the myriad challenges of life itself. Throughout their storied 32-year history, the Yellowjackets have undergone numerous lineup changes, never failing to rise to the inevitable challenges of adjustment. Keyboardist Russell Ferrante and bassist Jimmy Haslip, the dual cornerstones of the group’s 21 previous recordings, were responsible for a sizable chunk of the Yellowjackets’ catalogue. Yet despite those shifts, Ferrante and Haslip, along with saxophonist Bob Mintzer (23-year member) and drummer William Kennedy (14-year member, spread out between two different time periods), soldiered on with a professionalism that has resulted in 17 Grammy® nominations—with two wins—countless sold-out tours, and worldwide critical acclaim.
Last year Jimmy Haslip announced he was taking a hiatus to focus on other projects and spend more time with his family. Alas, all things must come to an end, as he has decided to make his hiatus permanent. Although his leaving is seismic within the scope of the Yellowjackets’ history—“A Rise In The Road,” if you please—change is no stranger to this consistently innovative and adaptable collective. A Rise In The Road introduces a new member—bassist Felix Pastorius—to replace Haslip. Pastorius, whose last name is widely familiar to jazz aficionados, steps in to contribute his talents to the group’s continuing sonic ventures (more on Felix Pastorius in a moment).
In 2010, the Yellowjackets signed to Mack Avenue Records and in 2011 released Timeline, which reached #5 on Billboard’s jazz chart; the title cut received substantial national jazz radio airplay, making the song a staple on Billboard’....... more
JazzPress, 2013-10:
O co chodzi z tym jazzem? Czy prawdziwy jest tylko ten świeżo wykluty, określany jeszcze mianem awangardy, właśnie powstający w małym klubiku dla garstki wtajemniczonych, patrzących na innych z lekkim poczuciem wyższości, że to właśnie oni są świadkami rodzącej się legendy? Czy ciekawszą, bardziej wartościową jest obserwacja bolesnych na ogół narodzin i dojrzewania okupionego wszystkimi grzechami młodości? Małe klubiki wypełnione kilkudziesięcioma – doskonale znającymi się przynajmniej z widzenia – „Wiedzącymi”, komentującymi między sobą koncerty artystów, którzy w większości nie przejdą próby czasu – czy to z powodów artystycznych, czy życiowych, ale może właśnie dlatego mających szansę stać się „Jazz Urban Legend”: „pamiętasz ten koncert Iksińskiego?
On już nie gra, ale gdyby grał...” No właśnie, co wtedy? Może miałby szansę dojrzeć, nabrać większej świadomości swojej sztuki i zacząć tworzyć dojrzale. Czyli nudno i nieciekawie...?
Yellowjackets gra nieprzerwanie od ponad 30 lat. Skład jest – jak na ten okres istnienia – w miarę stabilny, choć oczywiście zmiany się zdarzają. W obecnej chwili jedynym muzykiem nieprzerwanie grającym w YJ jest Russell Ferrante. Drugi współzałożyciel, basista Jimmy Haslip, rok temu wycofał się z zespołu. Bob Mintzer jest saksofonistą zespołu od kilkunastu lat, a na bębny wrócił po kilkuletniej przerwie trzeci współzałożyciel, William Kennedy. Zmiany te nie zaburzają charakteru funkcjonowania grupy. Zespół utrzymuje artystyczną ciągłość, chociaż odejście Haslipa w jakiś sposób musiało zmienić oblicze muzyczne, ponieważ Haslip był nie tylko basistą, ale także kompozytorem części materiału. Tu oczywiście jest smaczek związany z osobą nowego basisty, bo jest nim Felix Pastorius, syn Jaco. Jak się sprawdza?
Znakomicie wszedł w rolę stworzoną i realizowaną przez 30 lat przez Haslipa. Nie stara się być R....... more