Editor's info:
By adopting psychologist and philosopher Carl Jung’s phrase for the title of their first duo recording, Daniel Levin and Mat Maneri have acknowledged the necessity of a balance between intuitive spontaneity (the unconscious) and pre-established conditions (the conscious) in their improvisatory format. Both of them have proven to be probing, provocative improvisers in a wide range of settings in the past, but this collaboration offers special qualities unique to the circumstances at hand.
The exposed nature of the strings colors the music – congested notes bristle or blur, bow pressure growls or sighs, and microtones add bittersweet tonalities. Often their improvisations expand and contract; interwoven melodic contours blend together until one disentangles from the other with small explosions of pizzicato or aggressive double-stops. Episodes of close-knit counterpoint allow the viola and cello to bounce off one another, jostle, and re-align contrasting details with lightning-quick responses. Two explicit points of view become a third, creative, entity.
(excerpt from the liner notes by Art Lange)
"To pierwszy wspólny album dwóch niezwykle cenionych instrumentalistów - wiolonczelisty Daniela Levina oraz grającego na altówce Mata Meneri. Płyta ta - mówiąc w skrócie - jest jakby ciągłym poszukiwaniem stanu równowagi pomiędzy intuicyjną spontanicznością improwizacji, a wcześniej świadomie ustalonych (chociaż niezapisanych) elementów struktury poszczególnych utworów.
Gdy włączy się tą płytę po raz pierwszy, to naprawdę można się zastanawiać czy wciąż jeszcze obcujemy z muzyką improwizowaną wyrastającą gdzieś z jazzowej tradycji. Może to zestawienie instrumentów (jednak skrajnie nie-jazzowe), może tez moja percepcja, ale miałem wrażenie, że obcuję z komponowaną muzyką współczesną - intensywną, tętniącą energią, ale jednak kompozycją. Dopiero kolejne przesłuchania i spokojne obcowanie z tą muzyką pozwalają zauważyć jak tworzone są linie poszczególnych instrumentów - jak pizzicato jest odpowiedzią na partie smyczka, jak melodyjny pasaż wynika z wcześniejszej, mikrotonalnej partii. Inna sprawa, że obcujemy z muzyką dwóch niezwykłych wirtuozów, znakomicie panujących nad instrumentem, tempem, energią, artykulacją. Ale też są to dwie wybitne osobowości, których nie krępują w najmniejszym stopniu harmonie czy tradycyjna melodyka. Potrafią i słyszą właściwie wszystko, a ogranie w rozmaitych składach i tradycjach sprawia, że poruszają się płynnie pomiędzy gatunkami i w najmniejszym stopniu podziały stylistyczne ich nie krępują.
Tworzą więc szybkie pasaże i kontrapunkty, zwalniają narrację , w równym stopniu bawiąc się i cyzelując dźwięk, jak i ciszę. Słuchając płyty, nie wiem czy rozumieją się tak znakomicie, że ma się wrażenie doskonałego odegrania kompozycji. Czy też po prostu słuchają muzyki i chcą do niej podejść z należnym partnerowi, i jej samej, szacunkiem, otwierając się na nich i dając z siebie emocje i umiejętności w stu procentach. A swoją drogą - czy może większy komplement dla improwizatorów niż wrażenie słuchaczy, że doskonale od....... more