Rancid jako zespół zawsze był przywiązany do miejsca: okolicy „niebieskich kołnierzy” w kalifornijskim Berkley, gdzie dorastali i gdzie byli osobowościami w ramach zespołu, a zespół - częścią ruchu, który docenił cały świat.
W tym roku Tim Armstrong (śpiew, gitara), Matt Freeman (bas, śpiew), Lars Frederiksen (śpiew, gitara) i Branden Steineckert (perkusja), wracają z dziewiątym studyjnym albumem ‘Trouble Maker’.
Powstali w połowie okresu pogłębiającego się kryzysu wschodniej części zatoki przy San Francisco, który nastał po rządach Reagana. Rancid wyszedł na światło dzienne, gdy Armstrong i Freeman postanowili iść dalej po rozpadzie ich pierwszego zespołu Operation Ivy. Jako Rancid podnieśli pochodnię społecznego komentarza, badając lokalną scenę, co zaowocowało powstaniem nowej punkowej społeczności, która wyznaczyła kierunek tego, co miało nadejść. Po tym, gdy zobaczyli jak umiera w ich kraju „amerykański sen”, Rancid postanowili opisać w piosenkach tego następstwa. A każdy album potwierdzał ich miejsce na współczesnej światowej scenie punkowej, podczas gdy włączali do swojej muzyki instrumenty dęte, linie basowe w stylu rockabilly, rytmy reggae i przestery.
Znajdując równowagę pomiędzy ich osobistymi opowieściami o miłości, stracie i bólu serca, Rancid dał swoim słuchaczom poczucie wspólnoty.
Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, Rancid pokazał, że ma świadomość zmieniającego się środowiska. Znalazł w nim jednak swoje miejsce, nigdy nie tracąc własnej tożsamości. Zarówno jako jednostki, jak i całego zespółu.