Editor's info:
A long time resident of the Appalachian town of Asheville, North Carolina, Shane Parish is the mastermind behind the cutting edge rock band Ahleuchatistas. Here he steps out with a remarkable and soulful acoustic solo project that digs deep into Appalachian roots. Taking classic old times folk songs, Shane has abstracted them in utterly fascinating ways evoking the haunting and brooding world of the American South. At times reminiscent of John Fahey and Robbie Basho, at times of John Cage and Morton Feldman, Shane uses these beautiful songs as launching pads for his creative flights of fancy, boiling them down to their very essence.
"Shane Parish is one of the most interesting new guitar voices to come out of the country blues tradition of Mississippi John Hurt, Lightin Hopkins… via John Fahey, and the folkie fingerpickers….this recording finds Parish standing at the cross-roads between playing the country blues and… deconstructing? Devolving? Destroying?…them. Some of the miniatures are stunning, haunted by an Anton Webern-like economy. Check it out!" — Marc Ribot
"The longer pieces contain silences and pronounced dissonances that suggest a more than passing acquaintance with John Cage’s music for prepared piano, as well as melodic permutations that move as fluidly as Grant Green in a purposeful mood. Parish does not improvise according to any known set of jazz prescriptions, but like Django Reinhardt or Charlie Christian, his improvisations express a strong sense of form."--Bill Meyer, Dusted
"Parish's deeply personalized spin on roots music transcends any semblances of playing it safe. More importantly, he establishes a musical conduit that pays homage to tradition while unlocking new passageways, enacted with the utmost sincerity." --Glenn Astarita, All About Jazz
“It’s not easy to find such vitality, originality, and fire in ....... more
Fuzja americany z Appalachów i muzyki improwizowanej, rodem z dorobku nieocenionego Dereka Bailey'a.
Zalesione Appalachy nie są górami wysokimi, gdy przyrównać je do Himalajów czy Kordylierów, skrywają jednak wiele tajemnic. To tutaj narodziła się chrześcijańska sekta 'ludzi od węży', której historia zaczyna się od George’a Wenta Hensleya, który po raz pierwszy wziął węża do rąk w 1910 roku, i trwa do dnia dzisiejszego.
Jedną z tajemnic jest też fenomenalna americana, która tutaj się narodziła. Wielu muzykologów twierdzi, że 'epoka bardów' definitywnie została zamknięta. Od czasów najdawniejszych bardowie (minstrele, trubadurzy, skaldowie), gdy objawili się w Langwedocji w XII wieku odgrywali szczególną rolę w swoich społecznościach. W dawnych czasach ich pieśni raczej nie miały charakteru sztuki zaangażowanej – artyści wysławiali w nich przymioty dam swego serca. To dopiero w XX wieku ich rola się zmieniła. Americana lub też bluegrass dowodzą, że 'epoka bardów' nie została zakończona.
Amerykański gitarzysta Shane Parish, znany z formacji Ahleuchatistasem to przykład niespokojnego ducha, który błąka się po stylistycznych bezdrożach. Muzyka była dla niego ratunkiem przed beznadzieją życia i osobistą tragedią. To właśnie w muzyce znajduje stabilność, nieprzemijalność i prawdę, wyniesioną poza codzienny znój i walkę o przetrwanie. Zdumiewają jego muzyczne peregrynacje, w muzyce Ahleuchatistasem furia Fugazi spotykała się z nieobliczalnością Captaina Beefhearta. Wsiąka w anarcho-muzyko-buddyjskie idee Johna Cage, przychodzi w końcu czas na fascynacje dorobkiem i myślą Johna Coltrane'a. W ostatnich latach zwrócił się w stronę tradycyjnego bluesa i amerykańskiej muzyki ludowej, w której pierwiastek metafizyczny występuje powszechnie i przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, przenikając każdą formę muzykowania. Mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z artystą powierzchownym, 'zahaczającym' i o jazz, i o alternatywę, i....... more