Z recenzji Bartka Chacińskiego (Polifonia/Polityka)
Z kolei Ostinato Records, znana choćby z reedycji fenomenalnej, recenzowanej tu płyty Abu Obaidy Hassana, publikuje jutro kompilację muzyki sudańskiej Two Niles To Sing a Melody: The Violins and Synths of Sudan. Muzyki intensywnej, pełnej przebojów, pochodzącej głównie ze złotej ery rozwoju tamtejszej muzyki rozrywkowej, lat 70. i 80. – do wprowadzenia prawa opartego na szariacie i pierwszych represji przeciwko artystom w 1983 roku, a później przejęcia władzy przez dyktatora Umara al-Baszira, wejścia cenzury i regularnych prześladowań. Są też pojedyncze utwory z lat 90., tworzone już poza Sudanem, ale w mniejszości. Słychać też na tej płycie – choć w bardzo subtelnym stopniu – mieszanie miejscowej tradycji z instrumentarium i technikami z Zachodu. Włącznie z tytułowymi syntezatorami, które pojawiają się m.in. w jednym z najmocniejszych momentów na trackliście – Droob A Shoag Abdelmoniema Ekhaldiego. Słychać tu to, co do tej pory odnajdujemy w muzyce syntezatorowej krajów północno-wschodniej Afryki, naturalne podejście jako do kolejnego instrumentu pozwalającego na budowanie melodii i wirtuozerię w tradycyjnym stylu.
Także tu mamy przykład emancypacji muzycznej – Hanan Bulu Bulu śpiewająca pieśń Alamy Wa Shagiya (czyli Mój ból i cierpienie) była jedną z pionierskich, występujących na sudańskich scenach kobiet, prześladowaną przez policję, bitą i nękaną zakazami występów. Ze względu na skandalizujący odbiór jej występów nazywano ją „sudańską Madonną”, ostatecznie musiała uciekać do bardziej liberalnego Egiptu. Nie jest jedyną artystką prezentowaną na tej składance – znajdziemy tu jeszcze m.in. świetny utwór Galbi La Tahwa Tani, który wykonuje Samira Dunia. Na emigrację po 1989 roku musiały się udać nie tylko kobiety-artystki – dotyczyło to najważniejszych postaci sceny muzycznej, choćby Mohammeda Wardiego (tu obecnego w piosenkach Al ....... more