Aktywna na scenie nie tylko norweskiej już od z górą dwudziestu lat norweska piosenkarka, przez niektórych nazywana „najwybitniejszą pieśniarką północy”, wydaje oto swoją najnowszą płytę. Tych 14 utworów jest to jakby esencja drogi którą przebyła i kwintesencja Jej sztuki. Zamyka w krótkiej, artystycznej formie tradycje północnych sag i pieśni, delikatnie odwołuje się do rockowych środków wyrazu (w czym wspiera ją kompozytor, muzyk i producent Knut Reiersrud), z wyczuciem wplata dokonania artystów Rune Grammofon (na tej pycie gościnnie Nils Okland i Arve Henriksen), sięga po poezje i gra na tej najbardziej zamyślonej i smutnej ze strun ludzkiej duszy. Przywraca tym samym „pieśni” zapomniane przez nas w dobie MTV znaczenie i wymiar – poetycki i magiczny jednocześnie. A wszystko to tradycyjnie w klimacie chłodnej północy (sterylność świetnie słyszalna w audiofilkiej jakości nagraniu) obecnym pomimo ciepła uczuć i pieśni