Truly masters of Iberian free jazz and improvised music - Gonçalo Almeida, Vasco Trilla and Diego Caicedo - went to hell to find new inspirations for their creativity.
Low Vertigo, a new idea of those musicians, is a massive combination of the low bass of unreality, an agile guitar like a leopard and drums that whips your mind like tentacles of an octopus.
Forget about the genres, styles, divisions and other nonsense that have been invented by those who are deaf to the real emotions of free music.
If you are already insisting on a species trail - it will be a thriller, doom thriller!
pure doomprov... if heavy is your thing, this is your dream trio… - aJazzNoise.com
spontaneousmusictribune.blogspot.com
Low Vertigo! Caicedo, Almeida & Trilla on the way of going doom!
opduvel.com
Vrije muziek kent vele gedaanten en er zijn muzikanten die zich in tal van die gedaanten thuis voelen. Neem bassist Gonçalo Almeida, Portugees en woonachtig in Rotterdam, die bijvoorbeeld met het LAMA Trio beschaafde jazz met een avant-garde randje maakt, maar ook met Albatre vuige jazz met een zeer stevige rockgroove produceert. De bassist is daarbij zeer productief. Zo verscheen zeer onlangs nog de prachtplaat Canícula Rosa van The Selva, met – naast Almeida – Ricardo Jacinto op cello en Nuno Morao op drums.
Op een stijl meer of minder wordt ook niet gekeken door gitarist Diego Caicedo, die tot nu toe twee solo-albums uitbracht, deel uitmaakt van het Discordian Community Ensemble, samenwerkt met vocaliste Ilona Schneider en een cd uitbracht met een trio dat naast hem bestaat uit klarinettist Luiz Rocha en drummer Marko Jelača. Vorig jaar was hij nog te horen op Demonology, samen met altsaxofonist El Pricto, bassist Javier Garrabella en drummer Vasco Trilla.
Laatstgenoemde is ook hier van de partij en ook hij is een drukbezet muzikant. Vorige maand nog versch....... more
Prawdziwie mistrzowie iberyjskiego free jazzu i muzyki improwizowanej – Gonçalo Almeida, Vasco Trilla i Diego Caicedo – zeszli do samego piekła, by poszukać nowych inspiracji dla swojej kreatywności.
Low Vertigo, najnowszy pomysł tej trójki muzyków, to masywne połącznie basowej ściany nierzeczywistości, gitary zwinnej jak lampart i perkusji, która biczuje twój umysł niczym macki ośmiornicy.
Zapomnij o gatunkach, stylach, podziałach i innych bzdurach, które wymyślili ci, którzy są głusi na prawdziwe emocje płynące ze swobodnego muzykowania.
Jeśli już upierasz się przy tropie gatunkowym – to będzie thriller, doom thriller!
Andrzej Nowak
Ściana gitarowego dźwięku, który płynie z czterech strun basu, który łapie rytm i podprowadza do gry kąśliwą gitarę, pełną prądu, zgiełku, ale i pewnej ulotnej nieoczywistości. W tle full drumming, jakby za moment coś miało definitywnie zaistnieć. Gęsty strumień fonii, który zdaje się wywoływać u mniej przygotowanego odbiorcy, krytyczny stan przedzawałowy. Cała trójka muzyków rysuje ścieżkę rytmu, jakby wywróconego na lewą stronę, ale niepozbawionego zaskakującej melodyki. Bas wgryza się w ziemię, gitara repetuje całą historią prog & heavy, perkusja stawia stemple własną krwią. Narracja sięga szczytu na początku piątej minuty, po czym spowija ją cierpka cisza. Pieśń otwarcia, która zwie się Akakabuto.
W pogoń za utraconymi, z powodu chwili ciszy, porcjami hałasu, rusza ponownie bas, znów wyposażony w napęd charakterystyczny dla estetyki hc/punk. Gitara lepi się do niego z rysem pewnej historii do opowiedzenia, jednak speed metalowy drumming, który włącza się do gry dokładnie w 53 sekundzie, sprawia, iż ów karkołomny pomysł zostaje pod niedługim czasie zarzucony. Galop, brud, pewna ulotna chropowatość. Po kilku okrążeniach, narracja niespodziewanie pętli się, zacina, kotłuje, po czym z mocą walca drogowego, stawia świat do pionu i kreśli nowy szlak. Owo ....... more