Na Fat Cat Records można polegać. Dobór artystów do katalogu musi budzić prawdziwy podziw. Nie inaczej jest i w przypadku Welcome. Amerykańska młoda załoga z gracją porusza się po gitarowych stylistykach wywracając je na drugą stronę. W swych zabiegach może kojarzyć się z takimi formacjami jak Deerhoof a z przeszłości przedewszystkim Polvo. Brzmi to jakby The Beatles jamowali z Pixies i Unwound, pod wodzą Syda Baretta, na strychu należącym do Eric`s Trip. Brzmi może dzwinie, ale te piosenki są zabójczo dobre i wbrew pozorom niezwykle komunikatywne.