muzycy:
Joëlle Léandre: double bass
Myra Melford: piano
Nicole Mitchell: flute, alto flute, piccolo
Liner Notes:
In any case, these are three strong personalities, determined to face “in concert” the dangers of the musical forest. These dangers, it turns out, lie less within the forest itself than in the reactions of the protagonists facing the surprises and traps of the unknown that they have invented. These reactions can only be good. Creative, if you prefer. For these ladies, also known as Nicole Melford, Joëlle Mitchell, and Myra Léandre—each of their curriculum musicae would extend over several pages of an encyclopedia—have made improvisation a major pillar of their art.
by Fançois-René Simon
Trzy Damy światowego jazzu w porywającym trialogu!
Będąc wielkim fanem twórczości Myry Melford (uczennica Dona Pullena, zafascynowana muzyką i duchowością Josepha Jarmana czy Leroya Jenkinsa) i Joëlle Léandre (dla Leandre muzykę pisali m.in. John Cage i Giacinto Scelsi, ma w swoim dorobku współpracę z Ensemble InterContemporain Pierre’a Bouleza, czy wielkim rewolucjonistą współczesnego baletu, Mercem Cunnighamem), nigdy poza Tiger Trio nie natknąłem się na ich kolaborację. Gdy dodamy do tego trzecią bohaterkę składu - flecistkę Nicole Mitchell, otrzymamy supergrupę, której pominąć nie sposób.
Nicole Mitchell jest jedną z niewielu afro-amerykańskich kobiet, które z powodzeniem poświęciły się muzyce jazzowej. Znakomita flecistka i uczennica Jamesa Newtona, który w jednym z wywiadów powiedział, że artystka "swobodnie stosuje nowe techniki gry, których nie słyszał u żadnego innego flecisty".
Dlatego z wielką niecierpliwością czekałem na ich kolejną po wspaniałej "Unleashed" (RogueART 2016) płytę. Wydana właśnie nakładem francuskiego RogueART płyta "Map Of Liberation" to spełnienie moich oczekiwań.
Za co lubię Tygrysie trio?
Po pierwsze za uchwycenie ogromnej witalności trzech mistrzyń współczesnej muzyki, ich narracja płynie wartkim, radosnym nurtem muzyki poza ramami gatunkowymi. Wcale nie tak często da się wysłyszeć w nowej muzyce tyle radości i ekscytacji ze wspólnego grania.
Po drugie za niezwykłą płynność narracyjną, pojawiające się co rusz nowe pomysły, rozwijane są zawsze z wielkim skupieniem i pasją. Czy to w celu zwiększenia temperatury muzyki, gdy Nicole Mitchell gra unisono z Joelle Leandre, grającą arco na kontrabasie, czy to wprowadzając w trans słuchaczy, gdy konstruująca dronową bazę Nicole Mitchell znajduje bratnią duszę w pianistyce Myry Melford, która wnosi do ich wspólnej muzyki charakterystyczną dla niej, pogodną melancholię i ciepło.