Sam Eastgate zawsze miał tendencje indywidualistyczne, ale dzięki „GENE”, jego drugiemu albumowi jako LA Priest, stworzył coś najbardziej innowacyjnego do tej pory.
„GENE” przybywa cztery lata po tym, jak znany jako Sam Eastgate, Sam Dust i LA Priest zachwycił świat kosmicznym popem swojego debiutanckiego albumu „Inji”, pierwszego LP dla Domino i pierwszego solowego albumu po rozwiązaniu zespołu Late Of The Pier. „GENE” pojawia się także po projekcie Soft Hair z 2016 roku, w którym Sam połączył siły z Connanem Mockasinem, tworząc kultowy album.
Album „GENE” został nazwany na cześć zupełnie nowej analogowej maszyny perkusyjnej, którą Sam wymyślił i zbudował. Pracując w izolacji przez ponad dwa lata w Kalifornii, Walii i na południowym wybrzeżu Anglii, z lutownicą w ręku, Sam opracował wnętrze GENE przy użyciu dziesiątek obwodów elektrycznych, które sam wymyślił. Stworzył ją w poszukiwaniu alternatywy dla struktury i rygoru standardowych maszyn perkusyjnych. Jego unikalne rytmiczne figury są centralnym punktem albumu, który jest zabarwiony bujnymi, sielankowymi dźwiękami, w połączeniu z wpływem jaki miała na niego zmiana otoczenia. Gdzie wcześniej były ślady odległych stylizacji Late Of The Pier, Aphex Twin i Ariel Pink, teraz są odcienie Arthura Russella, Prince'a, a nawet Radiohead.
Zobaczysz maszynę, zanim ją usłyszysz, umieszczoną na łóżku z mchu na okładce albumu. Zauroczony kwitnącym na pomarańczowo jastrzębcem rosnącym w pobliżu jego domu w Walii, Sam wypełnił swoją szopę ogrodowym mchem, czując się zmuszony do jej uprawy.
Ta intensywność celu określa album. „GENE” jest zdefiniowany przez nowy automat perkusyjny Sama, który pozwolił mu eksplorować samotne środowisko, które stworzył, gdy podróżował między Walią, północną Kalifornią i południowym wybrzeżem Anglii. Izolacja jest namac....... more