Arthur Blythe - alto saxophone
Juini Booth - bass
Muhammad Abdullah - conga
Steve Reid - drums
Recorded July 6, 1976, at Studio Rivbea, 24 Bond St., NYC.
Editor's Info
An extraordinary, previously unheard session by alto saxophonist Arthur Blythe originally recorded on July 6, 1976 in New York City, and performed in the expansive, unconfined environment of the loft jazz movement, delivering remarkable extended solos on alto saxophone. The minimalist ensemble comprises Juni Booth on bass, Steve Reid on drums, and Muhammad Abdullah on conga, devoid of piano or additional horns, allowing Blythe ample opportunity to showcase his improvisational skills. The initial track in the collection features a remarkable solo alto performance, and the quality enhances further with the introduction of additional musicians, particularly Booth, who employs a melodic approach to the bass, producing tones that occasionally resemble those of an unseen keyboardist.
Arthur Blythe – jeden z najwspanialszych altowych saksofonistów, członek Black Artists Group, następca Juliusa Hemphilla w World Saxophone Quartet, swój fonograficzny debiut miał w 1969, na kwartetowej płycie Horace'a Tapscotta "The Giant Is Awakened". "Black Arthur" dość szybko stał się frontmanem, prowadził wiele zespołów, zazwyczaj w nieoczywistych składach instrumentalnych. W jego zespołach można było usłyszeć wiolonczelę i tubę, co w 70-tych latach było wielką rzadkością.
W lipcu 1976 roku, w nowojorskim Studio Rivbea zagrał kwartet w składzie alt/kontrabas/conga/perkusja. Taka obsada pozbawiona fortepianu lub dodatkowych instrumentów dętych daje Blythe'owi mnóstwo okazji do zaprezentowania swoich rozległych możliwości improwizacyjnych. Bazująca na swobodnych, chwilami minimalistycznych i nad wyraz refleksyjnych improwizacjach narracja, kipi od gorących emocji.
Już od pierwszej, solowej części koncertu "Spirits in the Field" słychać, że mamy do czynienia z wyjątkową koncepcją muzyczną, z jednej strony uwalniającą wielki potencjał improwizatorski, z drugiej kładącą nacisk na walor komunikatywności. Do tego wyposażona jest w ogromny ładunek duchowości. To free jazz obdarzony siłą i witalnością, jakiej próżno szukać w wielu innych nagraniach z tamtych czasów.
Trzy pozostałe części są już w kwartecie, choć Blyte ma wiele wolnej przestrzeni dla siebie. Jego alt sięga głębiej i cedzi coraz bardziej ekspresyjne frazy. Kontrabasista Juini Booth wyczynia tutaj brzmieniowe cuda, mamy wrażenie, że w zespole pojawił się preparujący pianista. Conga i perkusja na skrzydłach, dzięki perkusjonalnej kreatywności Steve'a Reida i Muhammada Abdullaha dopełniają dają narracji free jazzowy drive.
Loft jazz lat 70. wciąż pozostaje nierozpoznanym zjawiskiem, W 1970 roku Sam Rivers wraz z żoną Beą stworzyli studio-klub w Harlemie, w którym działy się rzeczy wielkie. Nazwa RivBea Studio jest prosta do rozszyfrowania, to anagram pochodzący od nazwiska sa....... more