"Man Of The Light" is Tomasz Mreńca's latest album. The artist invited many wonderful artists to co-create the new release, primarily to work collectively - to enjoy it together, experience it together, talk about it, get inspired. The result of these meetings and exchange of inspirations are 10 compositions based on the sound of synthesizers and violins.
Tomasz Mreńca about his premiere:
This is my first album in which I opened up so much to the energy and talent of others. I had a great need to co-create and share this process with others. To be honest, I knew that recording an album is a long process of exploration for me, so I wanted to diversify it and share the joy of creation with others. I was curious what this experiment would bring. With all the variety of material, I wanted to maintain sound consistency, to continue my musical language of expression, which was born during work on my solo work. Work on the album lasted over a year. I had the comfort of being able to devote my time solely to creation - spending several months in Iceland sightseeing and recording sounds on a portable recorder. The outline of the whole "Man Of The Light" was created there.
For me, the album is more than a collection of compositions. I always treat the album as a diary, personal stories. Music is of course the most important thing to me, but I also attach great importance to the way it is presented and to make it a complete story, which is also told by the image, covers, typography, video clips.
The way the album was released was important to me, apart from the digital edition, I wanted to release this material on vinyl and this format was in a sense a hint / inspiration for building the whole material. This is how a 40-minute story was created - melancholic, reflective, calm, soothing, ambiguous.
As the album cover, I decided to use a fragment of a painting by my friend Michał Orzechowski - a painter a....... more
"Man Of The Light" to najnowszy album Tomasza Mreńcy. Artysta do współtworzenia nowego wydawnictwa zaprosił wiele wspaniałych artystek i artystów przede wszystkim po to, by działać kolektywnie - wspólnie się tym cieszyć, wspólnie to przeżywać, rozmawiać o tym, inspirować się. Efektem tych spotkań i wymiany inspiracji jest 10 kompozycji opartych na brzmieniu syntezatorów i skrzypiec.
Tomasz Mreńca o swojej premierze:
To mój pierwszy album w którym otworzyłem się tak bardzo na energię i talent innych. Miałem dużą potrzebę współtworzenia i dzielenia się tym procesem z innymi. Szczerze mówiąc wiedziałem, że nagrywanie albumu to w moim przypadku długi proces poszukiwań, więc chciałem go urozmaicić i dzielić radość tworzenia z innymi. Byłem ciekaw co ten eksperyment przyniesie. Przy całej różnorodności materiału zależało mi na zachowaniu spójności brzmieniowej, kontynuowaniu swojego muzycznego języka wypowiedzi, który zrodził się podczas pracy nad twórczością solową. Prace nad albumem trwały ponad rok. Miałem ten komfort, że mogłem poświęcić czas tylko i wyłącznie na tworzenie - spędzić na Islandii kilka miesięcy zwiedzając i nagrywając dźwięki na przenośnym rejestratorze. Tam w większości powstał zarys całości "Man Of The Light".
Dla mnie album to coś wiecej niż zbiór kompozycji. Album niezmiennie traktuję jak pamiętnik, osobiste opowieści. Muzyka jest oczywiście dla mnie najważniejsza ale dużą wagę przykładam także do sposobu jej prezentacji oraz do tego aby była to kompletna historia, którą pomaga opowiadać także obraz, okładki, typografia, videoklipy.
Ważny dla mnie był sposób wydania albumu, zależało mi oprócz wydania digitalowego na tym aby wydać ten materiał na winylu i format ten był w pewnym sensie podpowiedzią / inspiracją do budowania całego materiału. Tak powstała 40 minutowa opowieść - melancholijna, refleksyjna, spokojna, dająca ukojenie, niejednoznaczna.