Fernando Corona's classic debut album as Murcof is a masterpiece of contemporary electronic music, where, for once, soul isn't sacrificed for technique. Rife with a gooseflesh-inducing aura of mystery and suspense, it draws together the apparently divergent disciplines of classical orchestration and electronic minimalism. The result finds lush atmospheric layers of strings and piano restrained by poised micro-rhythms. Martes hovers with effortless grace, intimating untold, unapologetically spiritual depths.
Recenzje pierwotnego wydania:
"(...) Gość ma duszę skowronka i dłonie zdolne niczym baletnica, albowiem mając kapkę wyobraźni, stosik uroczych sampli z owych taśm i pozornie wyeksploatowany repertuar klików i szumów (znalezione w barkach zacumowanych u brzegów śmierdzącej Szprewy), stworzył absolutnie niepowtarzalną i urokliwą muzykę. (...) doprawdy nadal nie potrafię odpowiedzieć, skąd ta wyjątkowość Murcofa (chyba niepodważalna, pomimo wielu wątpliwości, bo to rzecz z gatunku przemysłu surowców wtórnych, podobnie jak np. Akufen, choć ten jest zwiewny i ulotny jak byk na corridzie, podczas gdy Murcof raczej lekki jak piórko, powiew letniej bryzy, etc...). (...) Murcof wskakuje zatem na szczyty osobistej playlisty, a ja obiecuję poinformować, gdy zacznie się z niej z lekka obsuwać.
Andrzej Nowak; Gaz- Eta
(...) Murcof to Two Lone Swordsmen, Rechenzentrum, Dan Abrams i Jan Jelinek w jednej osobie. Two Lone Swordsmen, bo utwory z Martesa odznaczają się świetnie zbudowaną, skończoną dramaturgią. Są żywe, mistrzowsko prowadzone, z wymyślnymi, perfekcyjnie skonstruowanymi elektronicznymi figurkami, takimi jak na przykład w "Marmolu" mała implozja, czyli wbuch, sprawiający wrażenie wsysania materii w jeden punkt. Dlaczego Dan Abrams? Utwory podszyte są imponująco klikającą, pstrykająco rytmiczną pajęczyną, przywodzącą na myśl dokonania między innymi tego artysty. Jan Jelinek? Martes to Classical-findin....... more |