Trzeci album zespołu Shooting At Unarmed Men, założonego przez byłego basistę tria mclusky, Jonathana Chapple'a, składa się - jak sugeruje nazwa „Triptych" - z trzech EP-ek, prezentujących dwa nurty punk rocka: rock'n'rollowy i eksperymentalny.
Walijskie punkrockowe power-trio mclusky zapisze się zapewne w historii rocka jako jeden z najbardziej niedocenionych zespołów wszech czasów. Ale co tam, dziś chyba tylko niepoprawni naiwniacy wierzą w to, że ten świat jest sprawiedliwy. Już lepiej uwierzyć w to, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Bo akurat mclusky może być przykładem na prawdziwość tego twierdzenia. Wprawdzie zniechęceni brakiem sukcesów muzycy zespołu postanowili się rozstać w 2005 roku, ale z tego rozpadu powstały dwa zupełnie nowe, znakomite zespoły: Future Of The Left (polecamy gorąco, jest w katalogu Sonic Records!) i właśnie Shooting At Unarmed Men. Historia tego drugiego, założonego przez Jonathana Chapple'a jest jednak cokolwiek pokręcona. Aż do ukazania się drugiego albumu zespołu, „Yes! Tinnitus!" (2006) było właściwie normalnie i rutynowo. Zaraz jednak potem Chapple złożył wymówienie obu towarzyszącym mu muzykom, pozbył się wszystkich swoich doczesnych dóbr i przeniósł się z Wielkiej Brytanii na antypody, a konkretnie do Melbourne, by tam rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Jedyne, co ze sobą zabrał to nazwę zespołu, pod którym to szyldem wznowił działalność w Australii z dwoma muzykami, których zwerbował z miejscowej grupy The Cheats: basistą Julianem Toveyem i perkusistą Thomas Robertem Lee Cooperem. Mimo tak radykalnego posunięcia, punkrockowy charakter muzy Chapple'a przetrwał w stanie nienaruszonym, z tą tylko różnicą, że nowe otoczenie i nowe twarze oraz konieczna adaptacja do całkiem innego klimatu (muzycznego) Australii otworzyły przed nią całkiem nowe możliwości. Może być w jakimś sensie „Triptych" hołdem dla legendarnych Minutemen z USA, ale to też całkiem świeże spoj....... more