The new album by THE UKRAINIANS is a kind of sensation. The band, which has been around for 20 years, doesn't exactly spoil its fans with a lot of new songs. The last album of this type - 'Respublika' - was created in 2002, but it was filled entirely with traditional songs - including SEX PISTOLS classics. The last strictly original repertoire included the album 'Kultura' from 1994.
'Diaspora' almost entirely contains completely new and fresh original material! If someone had written off the musicians in advance, doubting their creative potential - they might be sorely surprised. On the album, they will find a piece of solid music, to which the Ukrainians managed to accustom them with their first three, now classic, albums. And the songs 'Diaspora', 'Souveniry' or 'Medsestra' are no different in their striking power from hits such as 'Cherez richku', 'UkrainAmerica' or 'Polityka'. In order to uphold tradition, the material is supplemented by intriguing, as always, adaptations of classics: this time T.REX and ... Brahms.
Musically, it is the same, unique 'Ukrainian' folk convention, with a feisty punk edge. In places, perhaps, it is only more subdued or, to counterbalance it, 'U-rock'. This is no wonder - after all, the Solowka-Liggins authorial company is today mature, stately gentlemen. It is true that you cannot see this on stage, but it is hard to expect that after 20 years of activity, they still flaunt their pioneering flair. Especially since they did their job - they were the first to dare to mix Ukrainian folk with British rock. Their latest album only proves that they are still able to extract something intriguing from this mix.
Nowy album THE UKRAINIANS jest swego rodzaju sensacją. Istniejący lat 20 zespół raczej nie rozpieszcza fanów ilością nowych utworów. Ostatni tego typu album - ‘Respublika’ - powstał w 2002, ale w całości wypełniły go utwory tradycyjne – włączając w to klasyki SEX PISTOLS. Ostatni repertuar stricte autorski zawierał album ‘Kultura’ z 1994.
‘Diaspora’ prawie w całości, zawiera zupełnie nowy i świeży materiał autorski! Jeśli ktoś zawczasu postawił kreskę na muzykach, powątpiewając w ich twórczą potencję - to się może srodze zdziwić. Na płycie znajdzie kawał solidnej muzy, do której Ukrainiansi zdołali go przyzwyczaić pierwszymi trzema, klasycznymi już dziś, albumami. A piosenki ‘Diaspora’, ‘Souveniry’ czy ‘Medsestra’ siłą rażenia nie odbiegają od takich hitów jak ‘Cherez richku’, ‘UkrainAmerica’ czy ‘Polityka’ . By tradycji stało się zadość – materiał uzupełniają intrygujące, jak zawsze, przeróbki klasyków: tym razem T.REX i … Brahmsa.
Muzycznie jest to ta sama, niepowtarzalna ‘ukrainiansowska’ folkowa konwencja, z zadziornym punkowym pazurem. Miejscami może tylko bardziej stonowana lub dla przeciwwagi: ‘urockowiona’. To nic dziwnego - wszak spółka autorska Solowka-Liggins to dziś dojrzali, stateczni panowie. Tego, co prawda, nie widać po nich na scenie, ale trudno wymagać, by po 20 latach działalności epatowali jeszcze prekursorskim zacięciem. Tym bardziej, że swoje zrobili – byli pierwszymi, którzy odważyli się zmiksować ukraiński folk z brytyjskim rockiem. Najnowszym albumem tylko udowadniają, że z tego miksu wciąż są w stanie wydobyć coś intrygującego.