Kosmiczna fuzja wszelkich gatunków, preferujących duże, monumentalne często brzmienia, z bogatą ornamentacją zaczerpniętą z psychodelicznego i transowego psychorocka oraz elementami tzw. muzyki świata, ale w takim mniej więcej stylu, jak to robił przed laty nieodżałowany niemiecki Can. Muzyka grupy Oneida z nowojorskiego Brooklynu wymyka się jednoznacznej klasyfikacji, już choćby dlatego, że w sposób radykalny burzy i przekracza granice, zakreślone obyczajem i przyzwyczajeniami dla niezależnego, alternatywnego rocka. Oneida jest jednocześnie "stadionowa" i "klubowa", koturnowa i intymna, wyrafinowana artystycznie i garażowa, pewnie osadzona w historii rocka i nowatorska.