Kolejna - już dwunasta pełnoprawna płyta w solowej dyskografii OMARA RODRIGUEZA LOPEZA zaskakuje jak zwykle. Chociaż w swojej dyskografii ma już kilkadziesiąt lub nawet kilkaset pozycji, jeśli liczyć wszystkie jego formacje w jakich przewinął się przez tyle lat, gościnne występy na cudzych płytach, kolaboracje itp. jego unikalny styl wciąż nie przestaje zaskakiwać.
XENOPHANES już w kilka dni od premiery został obwołany przez krytyków i słuchaczy jako jedno z jego najdojrzalszych dokonań wydanych do tej pory. Dźwiękowe eksperymenty do jakich nas przyzwyczaił idą jeszcze dalej, pasaże i motoryka zaskakują na każdym kroku swoimi nieustannymi, galopującymi zmianami, kanonady dźwiękowe niszczą nas od środka z każdą sekundą coraz bardziej po to, by w końcu zgodnie z marzeniami autora zdezintegrować byt słuchacza i odbudować go na nowo następnym odsłuchaniem płyty. XENOPHANES jak zwykle o Omara nie jest płytą prostą - jest wręcz niesamowicie odległa od tego pojęcia. Dzieło wielopłaszyznowe i wielowymiarowe, które każdy odbierze inaczej. Nie tylko w zależności od chwilowego nastroju słuchacza, ale także od pory dnia, otoczenia i wszystkiego innego co tylko ma wpływ na naszą codzienność.
Kolejne wiekopomne dzieło. Ot co!