Po ukazaniu się albumu „Arular” (2005), amerykański raper Nas powiedział krótko, że to jest przyszłość hip hopu. Ukazanie się „Mayi” pokazuje, że owa wspomniana przez Nasa „przyszłość” to już dzisiaj.
Mieszkająca w Londynie, a pochodząca z rodziny tamilskich emigrantów ze Sri Lanki Maya Arulpragasam, która przybrała sceniczny przydomek MIA, uchodzi dziś za jedną z najbardziej radykalnych artystek – prowokatorek. I nic w tym dziwnego, bo przecież pasją do muzyki zaraziła się towarzysząc – jeszcze jako adeptka sztuk wizualnych – zaprzyjaźnionej grupie Elastica podczas tournee po USA. A że suportem Brytyjczyków była już osławiona i notoryczna prowokatorka i performerka Peaches, która wprowadziła ciekawską Mayę w arkana obsługi sequencera Roland MC-505, wszystko staje się jasne.
To, w połączeniu z bolesnymi wspomnieniami z wioski w północnej Sri Lance, gdzie jej rodzina – znana z radykalnych poglądów – należała do brutalnie zwalczanej i eksterminowanej przez rząd tamilskiej mniejszości, stworzyło mieszankę doprawdy piorunującą.
Być może poprzez nieznajomość gatunkowych reguł, być może poprzez naiwny zachwyt muzyką popularną we wszelkich jej przejawach, niezależnie od szerokości geograficznej, stworzyła MIA porywający i na wskroś oryginalny miks hip hopu (od gangsta rapu po grime) z jamajskim dance-hallem, rave’em, punk rockiem, elektro, hinduskimi rytmami i afrykańskimi beatami. Drugi album, „Kala”, przyniósł nie tylko definicję unikatowego stylu artystki, ale także – według ankiet mediów na całym świecie – znalazł się w ścisłej czołówce najwybitniejszych płyt roku 2007.
Album „Maya” zamyka rodzinną trylogię (Arular i Kala to, odpowiednio, imiona ojca i matki Mayi). Ku uldze fanów, sukces „Kali” bynajmniej nie zmiękczył MIA, a dowiódł tego dobitnie szokujący przemocą – i z tego powodu ocenzurowany przez YouTube - tele....... more