We take a sequential trip as soon as the first piece begins. As far as famous synthesizer artists are concerned, there come BIOnighT and Paul Nagle to ones mind here it is, a lonely snowy park, somewhere far away car- and neon-lights are shimmering, and this very place lives a life of its own, caught with a hidden synthesizer-oriented camera...The second piece is quite rapturous, optimistic; such mid-tempo pace and sunrainy melodies are normally associated with musicians collaborating with the Neu Harmony label.The shape of the third piece is marked by silence and pauses as well as by lurking sequential passages and some catchy tunes ? la Vangelis (lets pay attention to the arrangements doesnt it all sound a bit as if it was Blade Runners twin?...The fourth track is based on penetrative dark beams, whereby a kettle full of black ambient mass is boiling. This would be an ingenious intro, and behold, it turns out to be a whole piece of music! Apart from that, there appear some nice bassline sighs in the background until now its my favourite piece of the set.Track five... Long shadowy sounds flow through space a bit as if it was some early Vangelis record, and the main melody is here the jewel in the crown a gramophone recollection, a leaf found near the puddle in the park whose specific form reminds us of something nice, warm and long forgotten. Such is the atmosphere of this piece of music, yet another one among my favourites. The sweepy percussion line could also be a work by Spyra, another master of nostalgia with a bit of humor to it. The sixth piece illustrates the question What is time? quite well. There they go, sombre and melancholic chords, accompanied by some murky background-sounds and an elegant trance percussion line. This one is a very nice melange of elpop and chilly electro in a navyblue-silvery organic mood.Track seven brings some windy keyboards, while an electronic sandstorm is approaching. An interesting way to serve electronic romanticism and a go....... more
Odpływamy w sekwencyjny dryf z samym początkiem nostalgicznego pierwszego utworu. Ze znanych adresów mogą tu przyjść do głowy BIOnighT albo Paul Nagle mamy właśnie przed sobą zaśnieżony nocny park, gdzieś w oddali migoczą światła samochodów i neonów, a całe to miejsce żyje własnym życiem, uchwycone ukrytą syntezatorową kamerą.Drugi utwór jest pogodniejszy, optymistyczniejszy, właśnie takie średnie tempo oraz melodie nasuwające na myśl słońce rześko przebijające się po niedawnym deszczu zwykliśmy kojarzyć z artystami nagrywającymi dla Neu Harmony.Osnową kompozycji trzeciej jest wypunktowane zamyślenie. W podobnym stopniu utwór ten współtworzą efektowne pauzy, a nie tylko miarowe, skradające się pochody sekwencyjne i wyjątkowo wpadający w ucho motyw melodyczny, kojarzący się nieco z twórczością Vangelisa (posłuchajmy zresztą dokładnie samej aranżacji: czy gdzieś jak przez mgłę nie przypomnia nam się Blade Runner?)Impresja czwarta to przeszywające snopy zakapturzonych syntezatorowych promieni, podczas gdy w tle gotuje się ambientalna smoła. To świetne nie tylko jako wprowadzenie do utworu, ale i jako główna jego treść; niesamowicie wciągający nastrój. Do tego mamy jeszcze wiązkę sporadycznie pojawiających się basowych kresek w tle jak dotąd jest to mój ulubiony utwór z całego zestawu.Utwór piąty... Przeciągłe tony leją się niczym na wczesnych płytach Vangelisa, a główna ozdoba to ta natchmiast trafiająca do Słuchacza jedyna w swoim rodzaju melodia, stare gramofonowe wspomnienie, znaleziony przy parkowej kałuży liść o specyficznym kształcie, wywołujący niejasne, ale dziwnie czemuś miłe asocjacje oto atmosfera tego utworu, kolejnego z moich faworytów. Za sprawą mlaskającej perkusji niedaleko stąd też do płyt Spyry, innego mistrza specyficznie podanej melancholii z przymrużeniem oka w tle.Utwór szósty to znakomita ilustracja do pytania o naturę czasu. Mamy tu i odpowiednio mroczno-melancholijne klawiszowe akordy, i mnóstwo niepokojących dźwięków w tle, i transowy posuwist....... more