Bartek Chaciński (Polifonia.blog.polityka.pl):
Anglia ma swojego Sufjana Stevensa
A nawet dziesięciu! Choć bardzo dziwne, że ten zespół nie powstał wiele lat wcześniej. Przecież twórcze powiązanie minimalizmu, „rockowej” kameralistyki (Henry Cow) i muzyki dawnej, wchłaniające po drodze wpływy folku (Pentangle) i jeszcze krautrocka (Neu!), miałoby równie duży sens po naszej stronie Atlantyku (...)
NSRO grają muzykę dla wrażliwców, w której delikatne repetycje nawiązujące do minimalizmu pojawiają się jako ornament. Choć mają zadatki na grupę naprawdę modną – bo na przykład w „Berliner Luft” brzmią chwilami jak coś pomiędzy High Llamas a Neu!.(...)"