Od dawna wiadomo, że śpiewanie o Bogu nie jest zastrzeżone tylko dla podniosłych pieśni wykonywanych w kościelnych wnętrzach. Chrześcijaństwo weszło na trwałe do ekstremalnej muzyki i czuje się w niej nieźle. Dowodzi tego choćby czwarty krążek pochodzącej z Dayton w Ohio metalcorowej formacji, o ironio, nazywającej się The Devil Wears Prada. Nie bez powodu czytelnicy prestiżowego amerykańskiego magazynu "Alternative Press" uznali The Devil Wears Prada za "Zespół roku". Sekstet z Ohio ciężko na to zapracował. I bynajmniej nie posiłkował się popularnym filmem. Nazwa powstała na długo przed premierą dzieła z Meryl Streep i Anne Hathaway w rolach głównych. Jeśli jest coś diabelskiego w The Devil Wears Prada, to jest tym czymś niesamowita moc ich muzyki. Sile jej oddziaływania po znakomitym krążku "With Roots Above And Branches Below" z maja 2009 roku (11. miejsce na głównej liście "Billboardu"), ulegli też szefowie wytwórni Roadrunner / Warner, którzy zaproponowali sekstetowi kontrakt. Mike Hranica (śpiew), Chris Rubey (gitara prowadząca), Jeremy DePoyster (gitara rytmiczna, śpiew), Andy Trick (gitara basowa), Daniel Williams (perkusja) i James Baney (klawisze) z radością i pełni optymizmu złożyli pod umową podpisy. A potem przystąpiono do pracy nad albumem…Za brzmienie odpowiada Adam Dutkiewicz, gitarzysta Killswitch Engage. Mike Hranica tak przybliża krążek "Dead Throne": "Nowa płyta zawiera ciężkie elementy znane z EP-ki »Zombie« (z jesieni 2010 roku), pomieszane z melodiami, do których przyzwyczailiśmy słuchaczy na długogrających albumach. Według mnie, to najbardziej emocjonalne dzieło. I zawierające najlepsze kompozycje". By przekonać się, że Mike mówi prawdę, wystarczy posłuchać zapowiadającego materiał kawałka "Born To Lose". Zróbcie to - choćby wchodząc na stronę www.altpress.com, a nie pożałujecie. Amen!