At the time where digital and software synths are invading the studio recordings and basements of EM composers, the analog gear is quietly resurfacing. Sculptor of sound and musical textures, the Polish synthesist Tomasz Pauszek decided to pay tribute to the cradle of his influences by composing an album completely conceived analog equipments. Music for Subway (Symphony for Analogues) is a long electronic symphony which lies on 20 paintings divided in 2 acts.
Odyssey plunges the auditor into a surprising sound immersion of a musical universe that has no borders and where the cosmic ambiences embrace some fine rhythms pushed by oscillations with sophisticated curves. Even if the influences of Tomasz Pauszek go from Tangerine Dream to Klaus Schulze, while passing by Mike Oldfield and Kitaro, Music for Subway (Symphony for Analogues) is drawn from Jean Michel Jarre's electronic-galactic ponds with all the sound fauna of the Milky Ways painted by Vangelis.
In brief, it's an attractive musical cocktail which lets hear all of its magnificence with a good pair of earphones. After the music for airports and for elevators, here is all the new quintessence in analog electronic art; music for subways.
Like when we are entering in a subway station, Music for Subway (Symphony for Analogues) displays its ambiences with some dense cosmic waves which pass over the passengers and break out through the banisters of Station1 with a hiccupping rhythm which rolls in loop under suave synth harmonies. You think of being in the lands Jean Michel Jarre? You are completely right! The rhythmic approach and the harmonies are terribly near the melodies and the film music of the French cinema. The tempo is charmingly old-fashioned and comes close of the underground paces of Space Art with a synth of which the shrillness breezes forge an electronic melody which sings in our ears with a disconcerting fragility. These strident blizzards rush into Station2 such as howlin....... more
CD1
Z ciemności wyłaniają się wagony metra - wsiadamy w dźwiękową podróż przez podziemne labirynty. Po upływie niespełna dwóch minut czysty environmental przeradza się w fantastycznie rozedrganą sekwencyjną suitę, podminowaną efektami kojarzącymi się z płytami Jean-Michela Jarre'a Oxygene i Equinoxe. Zważywszy solidnie wyprodukowaną ścieżkę rytmiczną, utwór ten mógłby też był wyjść spod pióra Wolframa Spyry ...
Introdukcja płynnie przechodzi w obły, aerodynamiczny ambient przepajający kompozycję drugą. Miłośnikom sekwencyjnych poematów z pewnością szczególnie przypadnie do gustu stojący, chmurny akord, na tle którego ewoluuje melancholijna melodia prowadząca. Z czasem nadciąga wichura ? w okolicy trzeciej minuty groźne pomruki wichru wydają się wypełniać całą głośnikową objętość...
Trzeci utwór to fenomenalna, nostalgiczna opowieść kojarząca się pełnym pogłosów i świetlistych strug brzmieniem z atmosferą Another Heart Breaks
Electric Light Orchestra - tyle, że tu mamy jeszcze brawurowe elektroniczne solo w dobrym, berlińskim stylu...
Jak dotąd, aż trudno wybrać zdecydowanie najlepszy utwór - już pierwsze dźwięki każdej kolejnej kompozycji z miejsca oczarowują swoim nastrojem i pełnią wyrazu. Epizod czwarty wyróżnia się sekwencją brzmiącą, jakby zagrana była wprost na nieuchwytnych, natychmiast znikających neonowych smugach! Prawdziwie hipnotyczne dziesięć minut. Kolejny utwór może wywołać podobne asocjacje jak wczesne impresje Marka Bilińskiego - podniosły nastrój, częste zmiany rejestru, niebanalnie chwytliwe motywy piętrzące się w fantazyjne kaskady... Po zaledwie trzech minutach rozpoczyna się motoryczna, ale pozbawiona beatów kompozycja szósta: polifoniczny sekwencyjny koncert idealny na zamglony, deszczowy dzień.
Siódmy utwór zaczyna się, gdy arpeggia impresji poprzedniej przykrywa majestatyczna ściana akordów o nader wyrazistej melodyce; jeszcze przed upływem jednej minuty rozkwita ścieżka rytmiczna i płynnym r....... more