Bartek Chaciński (polifonia.blog.polityka.pl):
"(...) The Gaslamp Killer mocno koncentruje się na eksploracji staroci i egzotyki – hipisowskiej psychodelii („Breakthrough”), jakichś starych prog-rocków („In the Dark”), muzyki Wschodu („Nissim”), afrykańskiego jazzu („Apparitions”), turntablistycznych w charakterze wcinkach rodem ze starej telewizji czy radia – ale z ironią wykorzystywanych (śliczny „Fuck”). Sposób postępowania był jednak taki, że zamiast samplować William Bensussen po prostu dogrywał sam – lub z pomocą gości – jakiś bardzo podobny (ale już nie identyczny) motyw. Gonjasufi, który pojawia się jako gość specjalny w dwóch utworach, to z kolei hipster wręcz modelowy, mógłby być bohaterem książki Kinzeya (...)"