Na swym nowym albumie duet Matmos daje pełen upust swym left-fieldowym inklinacjom i sympatiom. Tak pod względem muzyki, która jest totalnym odejściem od akustycznej, podszytej muzyczną tradycją i historią poprzedniej płyty „Civil War” w stronę współczesnej, eksperymentalnej elektroniki i przewrotnego samplingu, jak i w doborze postaci, które Andrew Daniel i Martin Schmidt podziwiają i którym z imienia i nazwiska (w tytule) każdy z utworów jest jakby dedykowany.
„The Rose Has Teeth In The Mouth Of A Beat” to galeria bardzo zróżnicowanych stylistycznie muzycznych portretów, czasem abstrakcyjnych dźwiękowych szkiców, czasem bardziej uporządkowanych i konwencjonalnych strukturalnie, pełnokrwistych obrazów. To jakby nawiązanie do koncepcji Emerson, Lake & Palmer z czasu ich słynnych „Obrazków z wystawy” według Modesta Mussorgsky’ego na nowe czasy zamętu i chaosu (aluzji jest sporo, np. w „Snails And Lasers For Patricia Highsmith”). Odwoływanie się jednym tchem do tak różnych postaci, jak Ludwig Wittgenstein, Valerie Solanas, Patricia Highsmith, William S. Burroughs czy Ludwig II Bawarski wydaje się być ryzykowne. Jednak geniusz muzyczny Matmos potrafi ułożyć owe muzyczne portrety w spójną i fascynującą współczesną suitę - galerię. Miejscami niekoniecznie łatwą i przyjemną w odbiorze, ale kto twierdzi, że muzyka podejmująca próbę powiedzenia nam czegoś ważnego o naszych czasach musi być lekka i przyjemna?